Erytrofobia - czy ktoś wie co to jest? Założę się, że połowa z tych, którzy to czytają nie wie nawet, że coś takiego istnieje. Zazdroszczę Wam. Oddałabym wszystkie skarby świata, by żyć tak jak Wy szczęśliwcy, w takiej samej błogiej nieświadomości. Ale od początku. Erytrofobia ujawniła się u mnie w wieku gimnazjalnym, nie mogę sobie przypomnieć dokładnie kiedy, czy była to druga klasa czy trzecia. Muszę zaznaczyć, że nie byłam klasową szarą myszką. Razem z trójką przyjaciółek wiodłyśmy prym w klasie. To my najgłośniej zachowywałyśmy się na lekcjach, to dzięki nam kojarzono najczęściej naszą klasę. Do czasu, kiedy... No właśnie. Po prostu pewnego dnia, wywołana do tablicy, zauważyłam, że wszyscy mi się przypatrywali, oceniali, krytykowali i nie umiałam się powstrzymać przed zaczerwienieniem. I od tego czasu, zaczęłam regularnie się czerwienić. Przestałam się udzielać w klasie, nie umiałam normalnie porozmawiać w większej grupie znajomych. Już słysząc swoje imię i nazwisko chowałam się za kotarą długich włosów, by nikt nie zauważył czerwonych plam na całej twarzy, które były po prostu ohydne. W takich chwilach czułam się okropnie, w uszach mi szumiało, serce waliło jak młotem do tego mętlik w głowie, kiedy miałam się odezwać. Czerwieniłam się wszędzie, w szkole, w sklepie, w domu... Zaczęłam uciekać z lekcji byle tylko nikt na mnie nie patrzył. Rozkręciłam się na poważnie z paleniem. Przeważnie szło pół paczki dziennie. To mi w pewien sposób pomagało się odstresować. W tamtym momencie byłam przerażona całą sytuacją. Nie wiedziałam co to jest, skąd się wzięło. Czułam tylko paraliżujący strach za każdym razem, gdy o tym myślałam. Doszło do tego, że zaczęłam się bać czerwienienia, jeszcze zanim się zaczerwieniłam. Tak się nakręcałam, powoli ale stopniowo mnie to wyniszczało. Nie wiedziałam co z tym zrobić, jak to wyleczyć, komu o tym powiedzieć. Jasne, niektórzy widzieli co się ze mną dzieje, ale nie rozumieli. Najgorzej było kiedy słyszałam z ust którejś koleżanki: "Ale jesteś czerwona, jak burak!", to mnie pogrążało jeszcze bardziej.
W końcu któregoś dnia, natrafiłam w internecie na stronę poświęconą erytrofobii. Przeczytałam ją jednym tchem. Najpierw był szok, później łzy, a na końcu pytania. Czy to się da wyleczyć? Da, ale tylko za pomocą operacji która bardzo dużo kosztuje, w dodatku nie wykonuje się jej w Polsce. Czyli kompletna klapa. Kiedy udało mi się to zdiagnozować, wydawało mi się, że poczyniłam jakiś krok do przodu. Myślałam sobie, teraz będzie lepiej! Spotkałam przecież w internecie ludzi podobnych do mnie, oni będą mnie rozumieli! Ale przecież to nie rozwiązywało problemu. Nie mogłam przestać chodzić do szkoły, spotykać się ze znajomymi. Tak samo dalej nie mogłam się z tego nikomu zwierzyć. Rodzice? Przepraszam bardzo, nie mam do nich pełnego zaufania, w dodatku... Chyba musieliby być ślepi, żeby niczego nie zauważyć. Wygodniej im było tworzyć iluzję, że jednak córka jest idealna. No cóż. Zauważyłam, że ta fobia bardzo mnie zmieniła. Stałam się tolerancyjna, dużo bardziej wrażliwa zwłaszcza na krytykę innych. Bo przecież to przede wszystkim na ludzi się zamknęłam, to ich się boję.
Teraz jestem w pierwszej klasie liceum. To dla mnie trochę przerażające, nowa klasa, szkoła, nauczyciele... I jak na razie, nie umiem sobą nic zaprezentować. Nie odzywam się na lekcjach, na przerwach uciekam na dwór zapalić. Z moją nową klasą nie mam praktycznie żadnego kontaktu. Nie wiem co mam dalej robić. Boję się każdego kolejnego dnia w obawie, że ktoś odkryje mój sekret, który tak trudno mi ukrywać...
Czytam i jakby to wszystko bylo o mnie!!
Mam 21lat od 5miesiecy mam nieustannie lęk przed zaczerwienieniem sie wlasnie odkrylam na internecie ze to choroba ERYTROFOBIA.
Zaczne od początku. Wcześniej bylam dosyć śmiala osobą, lubilam być w centrum uwagi, bylam wygadana i glośna.Jeżeli nawet się czasem zawstydzilam to nigdy sie nie czerwienilam.
Pierwszy raz kiedy zrobilam sie czerwona jak burak to bylo gdy moj obecny chlopak wtedy nowo poznany kolega odwiedzil mnie w pracy. Poczulam ze moja glowa robi sie bardzo gorąca a w lustrze zobaczylam mega wypieki. Tak sie denerwowalam przed tym spotkaniem.
Jakies pare tygodnie pozniej w szkole(technikum zapytana przez nauczyciela(przystojnego) jak spedzilam wakacje rowniez zrobilam sie czerwona(nie wiem czemu).
Bylam zdziwiona bo nigdy wczesniej nie robilam sie czewona. Nastepnie powtarzalo sie to kiedy kolega z pracy nalegal zebysmy poszli na piwo(kiedys to ja zapraszalam i podrywalam facetow!). Czasem w rozmowie z kolezankami tez mi sie to przytrafilo.
Pozniej spotkalam babcie z dziadkiem i opowiadajac im cos spostrzeglam ze przypatruja mi sie i znow burak. Zawstydzilam sie przed wlasnymi dzidkami!!!
No i sie zaczelo...
Przestalam spotykac sie ze znajomymi, balam sie ze zobacza jak sie czerwienie i zobacza ze sie wstydze ze tak naprawde nie jestem ta smiala dziewczyna ktora znali wczesniej!!
Gdy szlam ulica spogladam na prawo i lewo czy nie idzie ktos znajomy ktory by zaczal ze mna rozmawiac a co dopiero o cos zapytal.
Wstydze sie nawet wlasnego chlopaka i wlasnej matki(widze ich codziennie ale staram sie nie patrzec im prosto w oczy i siedziec na przeciw np przy stole bo nie zdaze uciec lub odwrocic glowy zeby nie zobaczyli mojej twarzy.
To mnie dobija, sprawia ze zaczyna mi sie chyba depresja.. Niegdys towarzyska otoczona kolezankami teraz sama w domu ze swoim problemem. nikomu o tym nie mowilam.
Boje sie ze ktos mnie zaprosi na impreze rodzinna ze beda sie mnie o cos pytac.
Nie rozumien tego co mi sie przytrafilo bo wczesniej bylam NORMALNA!!
Czasem jak kogos spotkam i jestem zmuszona z nim rozmawiac i uda mi sie nie zaczerwienic to mam do konca dnia wspanialy humor, jestem rozgadana i chce mi sie rozmawiac ze wszystkimi. Ale po jakims czasie gdy jestem sama znow problem powraca i unikam wszelkich kontaktow, nie chce mi sie zyc bo co to za zycie jak wszystkich unikasz i jestes sama jak palec:(
Czesc!Doskonale Cie rozumiem.Wiem, ze to przerazajace.Wiem, co czujesz...Jednakze chce Cie pocieszyc.Jest mozliwe wrocenie do normalnego zycia.U mnie czerwienienie zaczelo sie, gdy poszlam do liceum.Wczesniej tez sie czerwienilam, ale tak na to nie zwracalam uwagi, wiec nie myslac o tym tez rzadko sie czerwienilam tak naprawde. Jednakze w liceum cos we mnie peklo.Strasznie sie czulam.Leki dopadaly mnie coraz bardziej.To bylo okropne.Moje zycie bylo koszmarem.Jednakze dzis jestem sczesliwa.Bylam na terapii indywidualnej, teraz jestem na terapii grupowej DDA.Biore co prawda leki antydepresyjne, ale to dlatego ze bylo ze mna po paru latach bardzo zle, ale to dluzsza historia...Moj ojciec jest alkoholikiem wiec mozna sobie wyobrazic jak wygladalo moje zycie. Stawialabym na PSYCHOTERAPIE.Nie zrazaj sie jak efekty beda po dlugim czasie.Psychoterapia to dlugi proces, chociaz to zalezy od osoby.Jednakze trzeba uwazac bo czasem szybkie efekty szybko sie gubi wiec warto byc cierpliwym w terapii i podstawa to znalezc dobrego psychologa, tzn z ktorym bedziesz sie dobrze czula..Ja wczesniej nie znalam pojecia erytrofobii.Uznalam, ze cierpie na lek przed ludzmi.Trzymam kciuki za Ciebie!Czytajac Twoj opis, mialam wrazenie, ze czytam o sobie...
wiesz co to znaczy mieć: raka, sepsę, wpaść pod samochód, mieć amputację, atak serca, tętniaka... wstęp jest tragiczny... Jeśli masz tego typu problem to powiedz to rodzicom, nauczycielce, psychologowi szkolnemu... Masz problem, ok... ale jest to do naprostowania... Jestem ratownikiem, widziałem wiele i wierz mi, że to nie koniec świata!
Pozdrawiam!
Mam tes sam problem ;[ chodze do 3 gim.. Nie chce sie juz czerwienic!! Nie jestem cicha zawsze ,wszedzie jest mnie pelno 'gadam jak najeta' duzo czasu spedzam w gronie ludzi ale sie wstydze tego ze sie czerwienie!!:[[ isc z tym do lekarza moze do psychologa/...?? pomocyy;[[[
Być może nie jest to sprawa wyłącznie fizyczna. Było to wywołane bodźcem, odpowiedzią przy tablicy... Może najpierw udaj się do psychologa? Może on Ci pomoże? Nie masz nic do stracenia! Idź!
Jakbyś chciała pogadać to jestem do Twojej dyspozycji ;)
Mam to samo. Co prawda nie wiem, czy w moim przypadku to choroba, ale czerwienie się na każdym kroku. Wiem jakie to czasami straszne, przez to ogólnie jestem uważana za osobę "dziką". Trzeba się przełamać i zaakceptować siebie, mam nadzieję, że to kiedyś pomoże.
Mozna powiedziec ze w klasie 1 gimnazjum (aktualnie koncze klase 2) przechodizlam przez cos podobnego. Balam sie ludzi w mojej szkole, modlilamsie zeby tylko nikt sie mnie o nic nie zapytal. No i w koncu jakos sobie z tym poradzialm zaczelam wiezyc w siebie, w swoje mozliwosci. Wali mnie opinia innych. Dzieki temu stalam sie bardziej smiala, i przyciagnelam swoim sposobem zycia innych ludzi do siebie. Wiekszosc teraz podziwia mnie za to jaka jestem, niestety oniektorych idzie o mnie opinia takiej cichej i wogule. W koncu dobrego pierwszego wrazenia nie zrobilam. Mi sie wydaje ze to siedzi w naszej psychice niz w jakiejs chorobie..Zaakceptuj sama siebie!
Łatwo zauważyć , ze to chodzi o chorobę , a nie o zwykłe czerwienienie się.
Nie wiem jak się tym czujesz , bo ja nigdy z takim czymś się nie spotkałam i tak jak powiedziałaś na wstępie , to nie wiedziałam , ze takie cos istnieje.
ALe doradzam przybliżyć tę sprawę bardziej rodzicom i iść do lekarza .
Może w Polsce nie da sie tego całkowicie usunąć , ale maście maskujące powinny sie znaleść .
Warto spróbować .
3maj się !
Ja teraz jestem w 2 liceum.Mnie ten problem nie dotknal ale mam kolege ktory ma to samo co Ty, ale on najwidoczniej sie z tym pogodzil bo jest wrecz najwieksza dusza towarzystwa, gaduła itd.
Miałam ten sam problem w gm. Też czerwieniłam się z byle to jakiego powodu;/ wtedy jeszcze nie używałam podkładu, ani żadnych innych kosmetyków więc moją czerwoność było tym bardziej widać. Wiele osób ma ten sam problem. Jedni mówią że to przez cere naczynkową, która ma większą zdolność do pękania naczynek krwionośnych. Inni piszą, że to siedzi w psychice człowieka. Ja uważam, że te te dwie przyczyny które się z sobą łączą są powodem własnie tej dolegliwośći. Ja osobiście teraz prawie w ogóle się tym nie przejmuje, chociaż czasem na prawdę mam ochotę pokazać się ludziom bez makijażu, ale wtedy czułabym się pewnie tak samo jak pare jak wstecz. Byłam nawet z tą dolegliwością u dermatologa, przepisała mi krem 'rozex' którym mam się smarować na noc, jednak wydaje mi się że to i tak nic nie daje, a nawet jeszcze bardziej "uwidacznia" moją czerowność na twarzy. Jedyny sposób to zaakceptowanie samej siebie i wiara w to że kiedyś bez problemu będzie dostępny "cudowny środek na nasza czerwoność" który na prawdę pomoże.
ja mam pewne objawy socjofobii. boję się rozmawiać przez telefon lub domofon. przez dłuzszy czas balam sie wychodzic z domu. tak jakby caly świat czekał aż popełnie jakis błąd. pewnego dnia z przerażeniem stwierdzilam że kryję się przez slońcem i wszelkim światłem. to dziewne. bo jak wytłumaczyć rodzinie i przyjaciołom że nie pojdziesz na zdjazd rodzinny, impreze. że nie odbierasz telefonow. co najwyrzej piszesz sms-y. na rodziców nie reaguje argument że po prostu nie mogę. czegos takiego się nie przyjmuje do wiadomości jesli nie ma mocnych podstaw. terat czuje że powoli to przechodziu. to znaczy problem z telefonem jest. po ulicy chodzę napięta. nie chodzię do sklepow bo kolejki, nie maluję się przy ludziach, nie korzystam z publicznych toalet i tak dalej ale czuje że już nie jest az tak źle.
współczuje ci ze masz takie problem.ja tego tez chciałabym się pozbyć.mam dość problemów
operacja jest wogule nie potrzebna a do tego z erytrofobi można sie wyleczyc i nie jest to az takie trudno wystarcza 3 cechy: wiara nadzieja i oczekiwanie. erytrofobia to lek przed czerwienieniem sie a wiec brakuje samoakceptacji. nawet jak niektorzy maja erytrofobie i mowia i mysla ze akceptuja siebie to albo klamia albo o tym nie wiedza i trzymia to w środku siebie co jest najgorsze. niektorym wyleczenie erytrofobi trwa 3 lata, niektorym tydzien, a niektorzy to beda miec do konca swojego zycia bo nie beda umiec uwierzyc w siebie. ja polecam metode silvy. a najlepszy sposob bez kupowania ksiazek itp to poprostu nie przejmowac sie tym az sam zapomnisz ze masz ten problem. nie jest to proste ale po prostu np jak jestes w szkole to wychodz publicznie, mow na glos byle co nawet glupie rzeczy i rob wszystko tak zeby ludzie sie z ciebie nabijali a potem ich olej. z poczatku jak ktos ci cos powie bedziesz sie robic czerwony ale potem juz nie i samo przejdzie... wiem co mowie bo sam mialem ten problem tylko ze mi pomogla metoda Silvy
Słonko wystarczy ze zaakceptujesz siebie. Pokochasz siebie taka jaka jesteś bez wzgledu na to czy sie czerwienisz czy nie. I przestan sobie wkręcać rózne rzeczy bo kiedyś sobie wkrecisz ze leci za toba wielki zielony smok i chce cię zjeść:P Może to akurat nie jest ta choroba i kiedy przestaniesz tym sie tak przejmowac problem stopniowo sam zniknie.
Prawde mowiac tez myślalam ze twoja historia bedzie bardziej przejmująca:)
Mój kolega też to ma, nie ma się czym przejmowąc :P Czasem zdarza mu się, ze ktoś mu powie, ze jest czerwony, a czasem sie nawet wysmiewaja z tego, ale ogolnie on leje na to ciepłym moczem :P Tak jak kolega Szekle on uprawia wiele dyscyplin sportu i czasem robi się wręcz purpurowy wtedy. jako, ze jestes dziewczyna to pewnie bardziej sie tym przejmujesz, ale po wstepie myslałem ze bedzie to cos duzo gorszego. Pomyśl o ludziach smiertelnie chorych, albo o ludziach ktorym choroba odbiera szanse na normalne zycie, a wtedy Twoja fobia stanie sie małym problemem.
Nie mam co prawda tej samej fobii co ty, ale mam wiele innych i wiem, jakie jest życie z nimi.
Po pewnym czasie po woli przestałam się zamartwiać się tym czego się bałam i minęło mi to,ale po pewnym czasie wróciło,ale teraz jestem o wiele silniejsza i jest to wszystko słabsze.
Masz racje, że rodzice nie zrozumieją twojej fobii.Jak ja moim mówiłam to mówili, że to nic takiego,że niepotrzebnie się tym przejmuje,a nawet się ze mnie śmiali co pogarszało to wszystko.
Spróbuj się opanować te myśli...wiem że to nie jest łatwe,ale osiągalne.
Myślę, że dobrym pomysłem będzie używać podkładu.
eeej! mam dwóch kumpli i koleżanke z tą samą 'chorobą'. pisze to w cudzysłowiu, bo żadne z nich się tym praktycznie nie przejmuje. fakt, nie wygląda to świetnie, ale żeby od razu się chować, uciekać? Olka mówi tylko 'ku.rwa znowu jestem czerwona' i na tym się kończy, nauczyła się z tym żyć i nie zwracać na to uwagi. Piotrek w ogóle o tym nie wspomina, żyje z tym bardzo długo, więc nauczył się z tym żyć. tym bardziej, że gra w siatkówkę, a przy wysiłku to objawia się dwa razy mocniej. i Przemek, jego mama zaprowadziła go z tym do lekarza, ten przepisał maść, która ma spowodować blednięcie. i faktycznie, to pomaga! myślę, że to żaden powód do wstydu, przecież to nie Twoja wina, ludzie mają gorsze problemy z ciałem ;>>.
o kurcze. to faktycznie nieciekawie :/ ale nie martw sie :) ja wierze ze bedzie wszystko w porzadku. ta choroba ktora ty masz to jest jeszcze nic w porownaniu z moja. ja mam atopowe zapalenie skory, ktore objawia sie przez alergie. mnie wtedy wychodzi na oczach czerwona, puchna, i skora jest jak "rybia luska". to tez nie ciekawie wyglada ale zaczelam sobie z tym radzic, chociaz na poczatku w nowej szkole tez mi nie bylo latwo. tym bardziej ze ja nie moglam tego ukryc na zaden sposob.. wyzywali mnie od narkomanki. i najgorsze jest to ze na to nie mam zadnego lekarstwa. wiec ty sie nie martw. wszystko bedzie w porzadku :)
Dodaj komentarz
Komentarze
Mam 21lat od 5miesiecy mam nieustannie lęk przed zaczerwienieniem sie wlasnie odkrylam na internecie ze to choroba ERYTROFOBIA.
Zaczne od początku. Wcześniej bylam dosyć śmiala osobą, lubilam być w centrum uwagi, bylam wygadana i glośna.Jeżeli nawet się czasem zawstydzilam to nigdy sie nie czerwienilam.
Pierwszy raz kiedy zrobilam sie czerwona jak burak to bylo gdy moj obecny chlopak wtedy nowo poznany kolega odwiedzil mnie w pracy. Poczulam ze moja glowa robi sie bardzo gorąca a w lustrze zobaczylam mega wypieki. Tak sie denerwowalam przed tym spotkaniem.
Jakies pare tygodnie pozniej w szkole(technikum zapytana przez nauczyciela(przystojnego) jak spedzilam wakacje rowniez zrobilam sie czerwona(nie wiem czemu).
Bylam zdziwiona bo nigdy wczesniej nie robilam sie czewona. Nastepnie powtarzalo sie to kiedy kolega z pracy nalegal zebysmy poszli na piwo(kiedys to ja zapraszalam i podrywalam facetow!). Czasem w rozmowie z kolezankami tez mi sie to przytrafilo.
Pozniej spotkalam babcie z dziadkiem i opowiadajac im cos spostrzeglam ze przypatruja mi sie i znow burak. Zawstydzilam sie przed wlasnymi dzidkami!!!
No i sie zaczelo...
Przestalam spotykac sie ze znajomymi, balam sie ze zobacza jak sie czerwienie i zobacza ze sie wstydze ze tak naprawde nie jestem ta smiala dziewczyna ktora znali wczesniej!!
Gdy szlam ulica spogladam na prawo i lewo czy nie idzie ktos znajomy ktory by zaczal ze mna rozmawiac a co dopiero o cos zapytal.
Wstydze sie nawet wlasnego chlopaka i wlasnej matki(widze ich codziennie ale staram sie nie patrzec im prosto w oczy i siedziec na przeciw np przy stole bo nie zdaze uciec lub odwrocic glowy zeby nie zobaczyli mojej twarzy.
To mnie dobija, sprawia ze zaczyna mi sie chyba depresja.. Niegdys towarzyska otoczona kolezankami teraz sama w domu ze swoim problemem. nikomu o tym nie mowilam.
Boje sie ze ktos mnie zaprosi na impreze rodzinna ze beda sie mnie o cos pytac.
Nie rozumien tego co mi sie przytrafilo bo wczesniej bylam NORMALNA!!
Czasem jak kogos spotkam i jestem zmuszona z nim rozmawiac i uda mi sie nie zaczerwienic to mam do konca dnia wspanialy humor, jestem rozgadana i chce mi sie rozmawiac ze wszystkimi. Ale po jakims czasie gdy jestem sama znow problem powraca i unikam wszelkich kontaktow, nie chce mi sie zyc bo co to za zycie jak wszystkich unikasz i jestes sama jak palec:(
Pozdrawiam!
Jakbyś chciała pogadać to jestem do Twojej dyspozycji ;)
Nie wiem jak się tym czujesz , bo ja nigdy z takim czymś się nie spotkałam i tak jak powiedziałaś na wstępie , to nie wiedziałam , ze takie cos istnieje.
ALe doradzam przybliżyć tę sprawę bardziej rodzicom i iść do lekarza .
Może w Polsce nie da sie tego całkowicie usunąć , ale maście maskujące powinny sie znaleść .
Warto spróbować .
3maj się !
współczuje ci ze masz takie problem.ja tego tez chciałabym się pozbyć.mam dość problemów
Prawde mowiac tez myślalam ze twoja historia bedzie bardziej przejmująca:)
Po pewnym czasie po woli przestałam się zamartwiać się tym czego się bałam i minęło mi to,ale po pewnym czasie wróciło,ale teraz jestem o wiele silniejsza i jest to wszystko słabsze.
Masz racje, że rodzice nie zrozumieją twojej fobii.Jak ja moim mówiłam to mówili, że to nic takiego,że niepotrzebnie się tym przejmuje,a nawet się ze mnie śmiali co pogarszało to wszystko.
Spróbuj się opanować te myśli...wiem że to nie jest łatwe,ale osiągalne.
Myślę, że dobrym pomysłem będzie używać podkładu.
Spróbuj;)
Pozdro:)
A z skąd to dziadostwo wogóle się bierze, że aż operacja jest potrzebna?