Nie wiem, jak to możliwe. Jakim cudem mogłam całe swoje życie sprowadzić do jedzenia. Już nic innego się nie liczy...
Wielkie uda co ostatnio zasłaniają mi cały świat... więc pytam - kim jesteś droga pani w lustrze ?!?
Jest mi jakby zimniej i bardziej obco we własnym ciele...
Dlaczego moje poczucie winy jest tak ogromne? Czemu mnie przygniata do ziemi, dlaczego pod jego wpływem się garbię, przemykam pod ścianami, kulę się, by tylko wydać się mniejszą niż jestem? Czy powinnam się czuć bardziej winna niż większość ludzi?
Odwracam głowę od luster, wystaw, szyb.
Odrażający widok czy odrażająca ja?
Kiedyś miałam sposób na przechytrzenie świata... Byłam chuda. A teraz?
Nowy partner - wielka ja.
Widocznie poczułam się za bardzo bezpieczna przy nim. I jadłam... jadłam coraz więcej. Najgorsze jest to, że nie potrafię tego zatrzymać. I nie wiem co jest gorsze: życie w obcym ciele czy w strasznej chorobie?
Nie potrafię zdjąć bielizny przed mężczyzną, iść na basen, na plażę, do aqua parku, nosić spódniczki, patrzeć w lustro z uśmiechem... Najgorsze jest jednak, gdy On mnie całuje i szepcze, że jestem piękna... wściekam się na niego, bo wiem, że to nieprawda...
Wszyscy jak na złość powtarzają mi - jesteś za gruba! Jestem doskonale świadoma, tylko zapomniałam jak się mam znowu zdeterminować do działania. Czemu nie potrafię jak kiedyś wprowadzić głodówki i zwyczajnie w świecie nie jeść? Raz mi się udało schudnąć? Dlaczego nie mogę po raz drugi?
Bardzo długo borykałam się z określeniem czego tak naprawdę chcę, co da mi szczęście? Obawiałam się schudnąć, że stracę możliwość jedzenia raz na zawsze. A ja przecież kocham jeść...
Nie ma się co zamartwiać nikt nie jest idealny. Niepotrzebne fałdki czy wałki same nie znikną, ale jeśli nie czujesz się dobrze we własnym ciele warto pomyśleć o sporcie. Nie żeby się zamęczać, ale można przecież pomyśleć o codziennych spacerach z psem. Wystarczy 30 minut i po jakimś czasie zrzucisz kilka kilogramów. To nie jest dużo, ale wystarczy, by polubić swoje ciało. Spróbuj!
Powoem ci że mam podobną sytuację..Poza faktem że ja nie kocham jeść.Też gdy patrzę na siebie widzę tylko fałdki tłuszczu, niedoskonałości cery...mój chłopak też twierdzi że jestem idealna, ale mnie o tylko denerwuje...bo jakim cudem on może o mnie tak myśleć skoro chyba mam lustro, tak?
Ale chyba musisz po prostu siebie zaakceptowac i przestać się ukrywać.Wiem że to nie jes łatwe, ale spróbuj.
3mam za ciebie kciuki
ja też na sobie patrzę ze wstrentem. ogladam telewizje i widzę kobiety, dziewczyny. Patrze na nie i mówie sobie:
"Boże, ile bym oddala by tak wygladać"
A potem długo myslę o tym ile bym własciwie oddała
Wtedy sobie uświadamiam że właściwie nic nie mam ;(
Trzymam kciuki kochanie... :) Ty masz jedynego i nie czujesz się piękna, ja nie czuję się piękna i pragnę tego jedynego. Dużo myślałam ostatnio i właśnie od jutra mam zamiar zacząć drogę do nowego życia ...
P.S. Napisz czy Ci sie udało !! I jak Ci idzie !! Proszę :)
Wiesz, to tylko moje zdanie, ale wydaje mi się, że odchudzanie się z nienawiści do siebie to najokropniejsza decyzja jaką można podjąć.
Najpierw musisz pokochać swoje ciało, zaakceptować wszystkie wady i zobaczyć, że dużo więcej niż wad masz zalet (bo na pewno tak jest), dopiero później starasz się trochę zrzucić wagę, cierpliwie... krok, po kroku... bez niepotrzebnego stresu, przymusu. Wtedy się udaje, bo wiesz, że robisz to, aby stać się piękniejszą, a nie jest to obłędnym dążeniem do piękna.
Jeśli wiesz, o co mi chodzi...
Życzę powodzenia i trzymam kciuki, żeby nie stało się to chorą obsesją, bo choć wydaje się to czasem takie odległe, jest bliżej, niż możesz zdawać sobie sprawę.
Jestem pewna, że dasz rade. Nie długo spojrzysz w lustro i pomyślisz, że znów jesteś piękna. Założysz krótką spódniczke i uwierzysz w słowa chłopaka, że jesteś piękna.
Ale pragnę także Ci podziękować. Dałaś mi dużo do myślenia. Ja sama jestem gruba (prawie mam nadwage;/). Zagrzałeś mnie do walki z jedzeniem. Dziękuję Ci.
Zawsze możesz na mnie liczyć. Pozdr.
dasz rade :)
a niech przyjaciele pomoga Ci w tym ..
ja mialm problem tylko taki ze nie chcialam jesc myslama ze jestem gruba... i zaczelam sie odchudzac az wpopadlam w anoreksje ale rodzina mi pomogla z tegeo wyjsc jestem juz całkiem zdrow dziękuję Bogu... potrzebujesz wsparcia;)
a ja 3mam kciuk...:)
a Ja uważam że dla chcącego nic trudnego. Najtrudniej jest zrobić ten pierwszy krok, wytrzymać pierwszy tydzień, powiedzieć sobie pierwsze nie. Sama jestem teraz na "diecie" ale nie z powodu otyłości lecz trądziku. Powiedzialam sobie albo chcesz być ładna i cieszyc sie ze swojego zycia albo jedz dalej to co robi ci krzywde. i Uwież da sie wytrzymać ale trzeba poprostu tego chcieć. Na poczatku ogranicz ilosc jedzenia, skoncz ze slodyczami, napojami gazowanymi i tłustym pokarmem, zacznij jesc duzo owocow warzyw, pij duzo wody i ja polecam herbatke z bratka , przyspiesza metabolizm i oczyszcza organizm. Zobaczysz wcale nie bedzie to takie trudne jak ci sie wydaje a napewno nie tylko polubiasz ale pokochasz siebie i swoje cialo :D powodzenia i badz wytrwała bo to sieopłaca
od razu jak spojrzałam na tytuł, to pomyślałam, że może to być taka tematyka. Zmieniłam jednak szybko zdanie, bo przecież tam jest "DROGA pani", a tak ja bym tego nigdy nie nazwała. To lustrzane odbicie, nie jest drogim, nie sądzisz?
Przykre to bardzo, gdy nie można sobie ze sobą poradzić, choć tak bardzo by się chciało zmiany. Zwłaszcza, że ta zmiana nie jest jakaś nieosiągalna, niemożliwa. Trzeba TYLKO przestać jeść. Niby prosta rzecz, niestety bywa niewykonalna.
Dodaj komentarz
Komentarze
Ale chyba musisz po prostu siebie zaakceptowac i przestać się ukrywać.Wiem że to nie jes łatwe, ale spróbuj.
3mam za ciebie kciuki
"Boże, ile bym oddala by tak wygladać"
A potem długo myslę o tym ile bym własciwie oddała
Wtedy sobie uświadamiam że właściwie nic nie mam ;(
P.S. Napisz czy Ci sie udało !! I jak Ci idzie !! Proszę :)
Najpierw musisz pokochać swoje ciało, zaakceptować wszystkie wady i zobaczyć, że dużo więcej niż wad masz zalet (bo na pewno tak jest), dopiero później starasz się trochę zrzucić wagę, cierpliwie... krok, po kroku... bez niepotrzebnego stresu, przymusu. Wtedy się udaje, bo wiesz, że robisz to, aby stać się piękniejszą, a nie jest to obłędnym dążeniem do piękna.
Jeśli wiesz, o co mi chodzi...
Życzę powodzenia i trzymam kciuki, żeby nie stało się to chorą obsesją, bo choć wydaje się to czasem takie odległe, jest bliżej, niż możesz zdawać sobie sprawę.
Ale pragnę także Ci podziękować. Dałaś mi dużo do myślenia. Ja sama jestem gruba (prawie mam nadwage;/). Zagrzałeś mnie do walki z jedzeniem. Dziękuję Ci.
Zawsze możesz na mnie liczyć. Pozdr.
a niech przyjaciele pomoga Ci w tym ..
ja mialm problem tylko taki ze nie chcialam jesc myslama ze jestem gruba... i zaczelam sie odchudzac az wpopadlam w anoreksje ale rodzina mi pomogla z tegeo wyjsc jestem juz całkiem zdrow dziękuję Bogu... potrzebujesz wsparcia;)
a ja 3mam kciuk...:)
Przykre to bardzo, gdy nie można sobie ze sobą poradzić, choć tak bardzo by się chciało zmiany. Zwłaszcza, że ta zmiana nie jest jakaś nieosiągalna, niemożliwa. Trzeba TYLKO przestać jeść. Niby prosta rzecz, niestety bywa niewykonalna.