Uzależnienia Subkultury Zdrowie Filozofia Miłość Szkoła Seks Inne Wywiady Opowiadania Poezja
Skok na główn±!

Dusza bolała bardziej niż ciało...

Autor: =Blondi=
Odsłony: 747
Data: 19-08-2006
Tak, to jest kolejny artykuł o autoagresji, może trochę różniący się od poprzednich, a może i nie. Chciałabym po prostu opisać tu swoją historię. Nie, nie chce nikogo ostrzegać słowami „nie róbcie tego” – to bez sensu – wiem, bo ja słyszałam te słowa tysiące razy...

Wszystko zaczęło się półtora roku temu, było ciepło drobna blondynka oparta o ścianę oddawała swoje usta i ciało chłopakowi, który był dla niej całym życiem. Kochała go - nieważne było to, że dla niego liczyło się tylko jej ciało, a nie dusza. Był agresywny, zatem uległa. Od ostatniego spotkania mijały dni... tygodnie, miesiące... Pisała do niego, ze łzami w oczach błagała o spotkanie. Jej życie legło w gruzach, nie czuła się jak zabawka, jednak nią była – to bolało.

Potem było już coraz gorzej. Poznawała nowych chłopaków nie to, że była brzydka, bo wręcz przeciwnie – mogła mieć każdego, kogo tylko zapragnęła, ale liczył się tylko On. Tylko ten, który nauczył kochać i który nauczył ranić.

Mijały tygodnie zaczęła ranić. Raniła każdego, kogo spotkała na swojej drodze On ją tego nauczył. Wieczorami płakała w poduszkę i pewnego dnia wpadła w furię. Wszystko w pokoju latało, aż do momentu, kiedy w jej ręce wpadły kluczyki od domu – zaczęła wtedy pocierać nimi o swoją rękę coraz mocniej i mocniej, aż popłynęła krew. Rozpłakała się, że jest słaba psychicznie. Odleciała, nie wiedziała gdzie jest i co robi.

Mijały miesiące krzywdzenia samej siebie. To bolało... ale cięła się tylko wtedy, kiedy wpadała w furię i nie wiedziała co się dzieje wokół niej. Płynęła krew, serce krwawiło, ale ból był stłumiony...
Nawet nie pamięta kiedy zaczęła „ryć” na swoim ciele litery „be fine”, co zdobiło jej podbrzusze. Przyjaciele i znajomi zauważyli sznyty i blizny. Jedni z przerażeniem starali się jej pomóc, natomiast inni? – Śmiali się, że stosuje głupi sposób na szpan. Jak ją to bolało! Na pytanie: „Tniesz się?” odpowiadała: „Nie”. Zawsze kłamała. Cały jej świat był kłamstwem. Bała się, że znowu ktoś ją skrzywdzi, wyśmieje.

Minął rok, a ona nadal tęskniła, nadal się kaleczyła. Po półtora roku odnalazła wreszcie siebie.. .Uspokoiła się wewnętrznie i teraz się nie tnie. Chociaż nie, wyrażę to inaczej... – ona się nie kaleczy tak często, jak dawniej. Stara się nad sobą panować...

Teraz mogę spokojnie powiedzieć, że ta historia opowiada o pewnej dziewczynie, która przez pewien czas była w moim ciele, zawładnęła nim i teraz, kiedy oddała mi je odzyskałam równowagę ducha. Jednak wiem, że ona w każdej chwili może wrócić. W sumie to wraca każdej nocy i szepce mi do ucha: „Wpuść mnie do środka ja Ci pomogę, tylko wpuść mnie i sięgnij po żyletkę...”

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...
Login:
Hasło:
Nie masz jeszcze konta? Przypomnij hasło

Komentarze

User=Blondi=: 3-09-2006 14:22
trzymam za wszystkich kciuki którzy tkwią w tym po uszy trzymam kciuki za każda osobe która ma już dosc patrzenia na swoją głupote i na swoje blizny na rękach trzymam kciuki za sibei i za was wiem ze nam sie uda!
Usermadadeth: 1-09-2006 10:47
Ja też to przeżyłam... Ale udało mi się przestać... Na szczęście... Teraz gdy jestem zła nawet nie myślę o cięciu!!! To chore!
Userbede_czekac: 27-08-2006 19:22
Tez mam ten sam problem... ciesze sie ze jest ktos kto moze mnie zrozumiec... Kiedy ludzie zauwazali blizny, takze mysleli ze to szpan... Przeszlam terapie, ale wczoraj zrobiłam to znowu.... 85 nacięć na wewnętrznej stronie rąk...
Terapia mimo, ze zrobiła swoje nie pomogła mi całkowicie... Chyba nic nie pomoze... jak się już zacznie, to nie nigdy się nie skonczy...
UserNieznany: 20-08-2006 16:37
Bardzo mi sie art podobał. jest prawdziwy. rozumiem to.
UserMarzycielka91: 19-08-2006 21:33
Art generalnie słaby, ale puetna bardzo fajna...

Ech, autopsja...
UserB??DNA_ja: 19-08-2006 18:56
jeny...skąd ja to znam...
UserNeutralna: 19-08-2006 11:39
Nie będę pisała, po prostu, żebyś tego nie robiła, bo to faktycznie mija się z celem.

Gdy pomyślisz o żyletce, postaraj się uspokoić, popatrz na blizny i pomyśl, że nie warto dalej... Że na pewno spotkasz tą osobe, którą naprawde Cię pokocha. Autoagresją ranisz i siebie i swoich bliskich. I niczego nie rozwiązujesz. Pomyśl, że jesteś silna, młoda i masz tyle czasu, tyle miejsca na miłość.... A jeśli nie powstrzymasz się to może psycholog...? Uwierz że to często dobre wyjście :) Trzymaj się :)
UserZuzanna89: 19-08-2006 11:34
Smutne;( ale coż takie jest życie nie wszyscy potrafią poradzić sobie z problemami. Tez kiedyś wybierałam taki sposób by odreagowac to co tak bardzo mnie meczyło. Znaleźli sie ludzie, dzieki którym ptrzestałam sie kaleczyć. Mam nadzieje i trzymam kciuki, że Ty tez przestaniesz.