| Kilka przemyśleń nt. hip hopu |
|
Autor: endriu
Odsłony: 1872
Data: 15-09-2009
|
|
|
|
|
Prolog
Długo (łącznie byłoby z chyba ze dwadzieścia minut) zastanawiałem się, o czym konkretnie powinien być ten artykuł. „To po co go piszesz, jak nawet nie wiesz, co chcesz nakreślić?”, spytacie. Nie będę Wam wciskał kitu, że mam do przekazania tak wiele treści, że nie wiem, od czego zacząć. Nie będę udawał eksperta, którego życiowym celem jest przekazywanie swojej wiedzy. Nie będę zgrywał mentora, który odnalazł objawioną prawdę przez muzykę, i od którego uczyć się macie, biedni śmiertelnicy, znaczenia potęgi hip hopu.
Nie... Zabrałem się za tworzenie tego artykułu z zupełnie innego, mniej głębokiego, powodu. Po prostu od dawna miałem ochotę o czymś tu napisać. Liczę też, że może ktoś znajdzie tu trochę wiedzy oraz sensownie brzmiących poglądów i przygarnie je jak swoje.
Przejdźmy zatem do rzeczy.
Po serii mniej lub bardziej interesujących artów, napisanych przez mniej lub bardziej interesujących autorów, pora zastosować C-C-C-C-Combo Breaker i rzucić nieco inne światło na kilka kwestii.
Część pierwsza – „Między Sztuką a Barbarzyństwem”, czyli różnica między hip hopem a rapem.
Ilekroć spotykałem się ze zdaniem młodocianego elo zioma, wykładającego na temat różnic między hip hopem a rapem, za każdym razem „definicje” te nieco się między sobą różniły. Najbardziej popularnym jest pogląd mówiący, że hip hop to jedynie kultura (w skład której wchodzą osławione cztery elementy - rapowanie, dj’ing, breakdance i graffiti), a nie muzyka. Muzyką jest rap, który polega na „rytmicznym wypowiadaniu słów i rymowaniu ich ze sobą”.
Niestety, nie mogę się zgodzić z takim rozgraniczeniem - hip hop jest nie tylko kulturą, ale też - a może przede wszystkim - odrębnym stylem muzycznym. Analogicznie, punk czy emo również są zarówno nazwami gatunków muzycznych, jak i subkultur im odpowiadających.
Dobrze, dobrze, czym więc jest ten cały rap?
Otóż rap, moi drodzy, jest niczym innym, jak sposobem śpiewania. Bez wielkich filozofii, najprościej mówiąc, chodzi o mówienie do mikrofonu. Idąc dalej tym tropem, raperami są nie tylko Nas i Sokół, ale również Franek Kimono, Kazik Staszewski, Dr Alban czy Mike Shinoda z Linkin Park. Mało tego, swoje epizody jako raperzy mieli również choćby Krzysztof Krawczyk czy Paweł Kukiz. Ale chyba wszyscy wiemy, że to nie był hip hop, za cholerę.
Nie mogę również pozostawić bez komentarza pewnej kwestii, odnośnie wcześniej nakreślonej charakterystyki rapu - jak samo wypowiadanie słów można uznać za muzykę? To jakiś nonsens, gdzieś w tych wszystkich definicjach zgubiliśmy podkład muzyczny, który - co ciekawe - częściej występuje w hip hopie bez tekstu, aniżeli tekst bez podkładu. Bo rap a capella spotyka się niezwykle rzadko.
Reasumując, różnicę między naszymi hasłami czyni fakt, że rap jest nieodłącznym elementem hip hopu, jako gatunku. Jednocześnie, rap istnieje (i ma się świetnie) również w innych stylach muzycznych. Nasuwa mi się porównanie z rockiem, który opiera się głównie na gitarowym brzmieniu. Nie przeszkadza to jednak gitarom występować również w innych rodzajach muzyki.
Jeśli chodzi o mnie - grzeszę, na co dzień używając tych słów wymiennie. Brutalna rzeczywistość. :)
Część druga - Skejt, czyli koleś w dechę!
Na pewno spotkaliście się z kontrowersjami na temat używania terminu „skejt” w odniesieniu do niewłaściwych osób. Konkretnie, zarówno hip hopowcy, jak i deskorolkarze sprzeciwiają się utożsamianiu skejta z osobą w szerokich spodniach i słuchającą rapu. Starają się ukazać błędność samego założenia odwołując się do korzeni słowa „skejt”, które jest kojarzone z wyrazem „skater”, czyli potocznym określeniem rolkarza lub deskorolkarza. I nie sposób odmówić im słuszności. Do niedawna sam popierałem tę opinię. Później jednak górę wzięły rozmyślania i doszedłem do wniosku, że w tym wypadku nie ma czegoś takiego jak „racja”. Bo racja jest jak dupa - każdy ma swoją.
Mój obecny pogląd najzwyczajniej w świecie akceptuje słowo „skejt” jako określenie chłopaka (no, w nielicznych przypadkach również i dziewuchy) ubierającego się w wiadomy sposób - szerokie bluzy/koszulki, równie niewąskie spodnie/spodenki.
O kurczę, a dlaczego tak? Tak po prostu? No jak tak można?
Można, gdy człowiek zda sobie sprawę z ilości słów, które przywędrowały do nas z zachodu i zaczęły oznaczać coś zupełnie innego niż w oryginale. Przykładem niech będą tu choćby melanż (melange - mieszanina), bauns (bounce - odbijać) czy bardziej swojsko brzmiący kombajn (combine - łączyć, kombinować. To akurat wzięło się od pełnej angielskiej nazwy żniwiarki - combine harvester). Odrzucając więc wszelkie światłe ideologie, potraktowałem „skejta” w taki sposób, jakby mi się z niczym nie kojarzył. Jakby był zupełnie nowym słowem. I kurczę, to działa. Bo trzeźwo patrząc na konstrukcję tych słów, trzeba przyznać, że skejt skaterowi nierówny.
Dlatego apeluję, dajmy już spokój biednym skejtom i uznajmy ich potoczne znaczenie w języku polskim. Jeśli ja umiałem to zrobić, to Wy też umiecie. ;)
Część trzecia - „Już od ’99 płynę”, czyli „bo ja słucham dłużej”.
Na fakt, że hip hopowcy próbują wyrobić sobie respekt przechwalając się, kto dłużej słucha rapu, zwróciła mi uwagę moja dziewczyna. I teraz przyznam Wam się do czegoś - po dziś dzień mam problem ze zwalczeniem w swojej głowie przekonania, że „wiem lepiej, bo słucham dłużej”. Czy to błąd - nie mam pojęcia, mimo że zastanawiałem się nad tym już niejednokrotnie.
Nie ulega wątpliwości, że ktoś słuchający hip hopu od dwóch lat może posiadać rozleglejszą wiedzę, ciekawsze poglądy i większe doświadczenie niż ten, który zaczynał słuchać rapu w - dajmy na to - 2001 roku. Przecież dawne nagrania wciąż istnieją i nic nie stoi na przeszkodzie, by zapoznała się z nimi osoba zaczynająca przygodę z muzyką nieco później.
Z drugiej strony, nie wyobrażam sobie na przykład, by osiemnastolatek słuchający Guns N’ Roses mógł czuć się większym znawcą tej grupy od czterdziestopięciolatka, który „wychował się” na Guns’ach. Bo co on tak naprawdę może wiedzieć?... Encyklopedyczna wiedza to nie wszystko.
A czy Ty uważasz, że naprawdę da się „nadgonić” tego typu zaległości?
Epilog
Chciałbym podziękować wszystkim, którzy dobrnęli do końca tego artykułu. Jednocześnie pozdrawiam każdego, kto potrafił wyciągnąć jakieś wnioski z tej lektury.
Zachęcam do dyskusji w komentarzach, do przeczytania!
| Średnia: 2.9/5 Oceniony 44 raz(y). |
Pokaz arty autora
|
|
|
Komentarze
Nieznany: 6-06-2010 13:38 Świetny artykuł, dzięki któremu wiele się dowiedziałem ;)
| MazzY: 5-06-2010 14:17 U nas mówimy do siebie, hej Czarnuchu albo Yo My Nigga itd ;))
Jak widzimy że Skate to mówimy Skate jak Hip Hopowiec to Nygus i tyle ;)
| endriu: 25-05-2010 11:42 Grzesiek3021, gratuluję elokwencji i argumentów. :)
Jeśli masz coś przeciwko artykułowi, to to uzasadnij zamiast rzucać pustosłowiem.
| czaarnulka: 1-05-2010 10:05 HH
| Paulina-j: 18-04-2010 16:55 A mi się spodobał ten artykuł. Jest ciekawie napisany , fajnym 'językiem', przyjemnie się czyta :)
| Grzesiek3021: 25-02-2010 00:28 Czy ten artykuł to jakiś chory żart albo marna prowokacja?
| lula_dzia: 12-02-2010 21:03 Nie byłam zalogowana. Jak coś to kom Poniżej jest mój ; p
| Nieznany: 12-02-2010 21:01 W skład HH wchodzi trochę rzeczy, jedną z nich jest rap. HH bez rapu nie istnieje choć się od niego różni. Moim zdaniem pojęcie słucham HH nie jest błędne. HH to odrębny gatunek muzyczny. Inaczej robią swoją muzykę, inaczej ją wykonują i przedstawiają światu. Nie zaprzeczam temu, że HH jest kulturą. Ale stanowczo zaprzeczam temu, że rap to tylko mówienie do mikrofonu!. Tu trzeba zwracać uwage na rym, zupełnie inaczej akcentować wyrazy itp. Na inne dzwięki w podkładzie muzycznym zwraca się większą uwage. ;)
| bimball'a: 20-09-2009 21:50 ja bym tu zastosował podobną logike jak w matematyce. coś jak każdy kwadrat jest prostokątem, ale niekoniecznie na odwrót. tak też rapem może być sam (rapowany) tekst, ale sam podkład już nie, razem jak najbardziej, o czym pisałem wcześniej.
| endriu: 19-09-2009 20:40 bimball'a, spójrz na to logicznie-jeśli rapem nazwiemy muzykę, łącznie z bitami (podkładem), to producentów również powinniśmy nazywać raperami. :)
| bimball'a: 19-09-2009 20:16 przeczytałem, ale jednak mamy trochę inne poglądy. rap dla mnie to nie tylko mówienie do mikrofonu, ale i też bity, podkład, umiejętność takiego mówienia, aby to się jakoś ze sobą splatało w całość, aby móc prezentować swój rap publice np. na koncercie. hip-hop uważam jednak jako kulture wszystkiego co związane z rapem. tworzenie, granie, aż wreszcie styl bycia. w moim odczuciu sformułowanie "słucham hiphopu" jest nieco błędne imo. widze jednak często, że różnica którą przedstawiam w społeczeństwie zanika, więc może to ja się myle. spoko art endriu ;]
| BabyGiRL:: 15-09-2009 21:22 ym... badzmy szczerzy, gorzej to czasami malo powiedziane. http://www.youtube.com/watch?v=JfvuxQvw740 http://www.youtube.com/watch?v=VfHEwlk_ymI &feature=related http://www.youtube.com/watch?v=g2JdJMdJQkM &feature=related [....]
| endriu: 15-09-2009 21:00 BabyGiRL, to nie kwestia zaufania - tu wystarczy się chwilę zastanowić po prostu. Co do tego,że "jakby tak było, to każdy by to potrafił"... Owszem, i każdy potrafi. Jedni lepiej, inni gorzej. "Śpiewać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej". :p
| TwojaKicia: 15-09-2009 21:00 Ja jakoś nie spokałam sie z przypadkiem, aby ktoś przechwalał się tym, że dłużej słucha rapu ; /
Tańczę hip hop, lubię tę muzykę, znam hip hopowców i oni jakoś się nie przechwalają... Art ogólnie ciekawy pozdro
Buziolle ;*
| BabyGiRL:: 15-09-2009 20:52 'chodzi o mówienie do mikrofonu.' - jakby tak bylo, to kazdy by to potrafil. a jednak nie kazdy potrafi i nie kazdy ma ten 'dar' xD. 'skejt skaterowi nierówny.' - no nareszcie cos sensownego. nareszcie , bo wlasnie tak jest, ludzie pomieszali slowa angielskie z polskimi i to, ze znaja angielski, to zaraz wysuwaja cwaniackie, aczkolwiek blede opinie na tmt. skejta XP wiec w tym wypadku podzielam twoja opinie xd. acha... dalej uwazam, ze hh to subk. musze se poszukac w necie info, tobie nie ufam pozdr;p
| Ju?: 15-09-2009 20:18 Wg mnie to jest dobry art. Dobrze napisany i ciekawy, choć nie w moim stylu i hip hopowo cwaniacki co nieco. ;-) Dla mnie zupełnie na plus, brakowało czegoś w Subkulturach. Buziak :-)
|
|
Dodaj komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...
|