Uzależnienia Subkultury Zdrowie Filozofia Miłość Szkoła Seks Inne Wywiady Opowiadania Poezja
Skok na główn±!

Utracone chwile... Utracone życie

Autor: m_myszka_a
Odsłony: 785
Data: 19-11-2006

Jest 29 października 2006 r. Jesienne popołudnie, złote liście opadają z drzew, słońce świeci coraz słabszym blaskiem. Ostatnie ciepłe dni w tym roku... I park, piękne alejki, którymi przechadzały się matki z dziećmi, zakochane pary i On... Przemek. Wysoki blondyn o zielonych oczach, dobrze zbudowany 22-letni chłopak. Uśmiech miał zniewalający. Niejedna dziewczyna wzdychała do niego... Lecz brak było w jego oczach blasku. Ludzie mijający go, wiedzieli, że chłopak coś w życiu przeszedł, że cos dręczy go. Lecz nie zwracano na to uwagi, bo któż dzisiaj zamartwia się problemami innych?
Ale właśnie...
Dlaczego ten chłopak siedzi sam na czerwonej ławce? Dlaczego siedzi i patrzy na małe dzieci i tylko do nich się uśmiecha? Czy przyszedł ze swoim dzieckiem? Nie, jest sam. Dlaczego w ręku trzyma obrączki, dlaczego dwie? Czy chce jedną komuś podarować? Chciał, ale nie zdążył. Dziś, siedząc samotnie, zauważa znicze i kwiaty obok ławki... I pierwsza myśl: „Kogoś musiało spotkać tu coś przykrego... To smutne”.

Chwilę potem nieświadom tego, co te znicze oznaczają, cofa się wstecz o 5 lat.

On, 17-letni chłopak, pełen marzeń, optymizmu i ten blask w oczach, którego dziś brak... To wszystko sprawiło, iż zakochała się w nim dziewczyna. Skromna, cicha, nieśmiała 17-letnia dziewczyna o imieniu Alicja. Miała kręcone czarne włosy do ramion i wielkie brązowe oczy, które ciągle się śmiały. Uwielbiała siedzieć na tej ławce, patrzeć na ludzi, uśmiechać się do nich nieśmiało. Kochała wszystko, co ją otaczało. Kochała ludzki śmiech i radość. Dzięki temu dostawała natchnienie na pisanie wierszy.
I właśnie pewnego jesiennego dnia, równe 5 lat temu, siedziała tutaj. Przemek przechadzał się alejką. Jego uśmiech nie tylko dał natchnienie na wiersz, ale także sprawił, że serduszko szybciej zabiło. Od tamtego dnia byli nierozłączni. Obdarzyli się miłością bezgraniczną, piękną, niewinną i taką pierwszą młodzieńczą. Byli dla siebie wszystkim. Mimo, iż Przemka rodzice zabraniali im spotkań. Mimo, iż kazali mu się uczyć. On robił wszystko, by pogodzić szkołę i miłość. Dla Niej był w stanie zrobić wszystko... Mimo przykrości, jakie Jego rodzice przysparzali, byli razem. To wszystko sprawiało, że uczucia ich były jeszcze mocniejsze.
Lecz ostatni cios w serce z ich strony...
W dzień, kiedy zakochani mieli swoją pierwszą rocznicę, rodzice postanowili ich rozdzielić i wyjechać za granicę zabierając go ze sobą. Dla obojgu nastolatków, którzy jeszcze nie ukończyli 18 lat, był to koniec świata. Chłopak się buntował, lecz rodzice nie dali za wygraną. Oni w tym czasie z miłości oddali się sobie. W końcu zaakceptowali taką kolej rzeczy. Obiecali sobie, że będą razem zawsze. Przemek obiecał, że wróci. Ona obiecała, że poczeka.

Gdy wyjechał, nie było im lekko.. Chłopak walczył z rodzicami, cierpiał, tęsknił i robił wszystko, by choć na chwilę zadzwonić, by usłyszeć jej głos. Dziewczyna opuściła się w nauce. Nie była w stanie się uczyć; żal, tęsknota nie pozwalały normalnie funkcjonować.

Pewnego dnia zaczęły się mdłości. Myślała, że z przemęczenia, ze stresu, lecz pomyliła się. Ze szkoły odwieziono ją do szpitala. Okazało się, że to nie przemęczenie... To ciąża. Szok, gdy usłyszała to. Nie wiedziała, co teraz, płakała. Bała się reakcji rodziców. Wiedziała, że nie będą zadowoleni, bała się, że będą się wstydzić i tak też się stało.
Po skończeniu 18. roku życia była w drugim miesiącu ciąży i rodzice wyrzucili ją z domu. Zamieszkała u babci. To sprawiło, iż nie miała na nic siły. Chciała powiedzieć o ciąży Przemkowi. Zadzwoniła, usłyszała głos jego matki i...
- Nie ma Przemka, wyszedł z przyjaciółmi.

Było jej przykro. Miała mieszane myśli, myślała, iż może Jego matka kłamie, przecież nienawidziła jej. A może naprawdę wyszedł z nimi, na pewno ma tam znajomych, więc może... Postanowiła jednak nie myśleć o tym. W końcu sam zadzwoni i powie, co i jak. Ale chłopak się nie odzywał.
Kilka dni minęło, a On dalej milczał. Zaczęła się martwić, przecież zawsze się oddzywał. Jak się okazało, jego matka wpadła na pomysł, by zmienić na jego telefonie jedną cyferkę jej numeru z 5 na 6. Tak więc za każdym razem, gdy dzwonił, telefon milczał. Chłopak w końcu zaczął odchodzić od zmysłów. Postanowił zadzwonić na domowy do jej domu. Nie wiedział, że Jej w nim nie ma. Odebrała matka, która bez wyjaśnień po prostu rzuciła:
- Alicja się wyprowadziła, nie mamy z nią kontaktu, nie dzwoń tu!

Przemek się załamał. Chciał wrócić do Polski, lecz bał się. Bał się prawdy, jaką mógł poznać. Bał się zadzwonić do kogokolwiek, by zapytać co z Nią. Postanowił czekać z nadzieją, że może się odezwie. A Alicja? Była zbyt dumna, nie dzwonił, było jej źle, lecz też się nie oddzywała. Nie przypuszczała nawet, że On nie potrafi się dodzwonić, wolała myśleć o najgorszym.

Tak mijały miesiące. Matura coraz bliżej. Zdała ją. Nadeszły wakacje i czas porodu. Urodziła dziewczynkę. Nazwała ją tak, jak chciał Przemek. Jak planowali kiedyś... Nina Alicja. Była taka szczęśliwa. Po porodzie zaczęła się coraz więcej śmiać. Pogodziła się z faktem, że Przemek ułożył sobie życie tam, że zapomniał... Teraz najważniejsze było dziecko.
Rok z dzieckiem mijał jej bardzo szybko, lecz coś było nie tak. Bardzo szybko się męczyła, ciągle bolała ją głowa i miała straszne zawroty. Lekceważyła to od samego początku, twierdziła, że to przemęczenie. Lecz po raz kolejny pomyliła się i to była największa pomyłka w Jej życiu.

29 października 2004 r. postanowiła iść na tą pamiętną ławkę, gdzie trzy lata temu poznała Go, i gdzie dwa lata lemu po raz ostatni widzieli się. Wracając do domu, myślała o tym, co będzie dalej, czy Przemek kiedyś wróci, czy odezwie się i pozna córeczkę. Z tych przemyśleń wyrwał ją straszny pisk opon, huk i ostatnie, co poczuła, to jak uderzyła głową o maskę samochodu...
Pogotowie przyjechało bardzo szybko, lecz było za późno. Okazało się, że w głowie miała krwiaka, o którym nikt nie wiedział, nawet Ona sama.
Wypadek spowodował, iż nie przeżyła.
Zostawiła małą Ninkę samą z babcią...
Nie zdążyła powiedzieć jej ojcu o tym, że Bóg dał im dziecko... Nie zdążyła pożegnać się z dzieckiem, przyjaciółmi i życiem.

Dziś jest 29 października 2006 r. Mała Ninka ma 2 latka. Razem ze swoją prababcią przyszła do parku. Szła aleją, która tak wiele znaczyła dla Alicji, szła w kierunku ławki, na której Alicja w wieku nastoletnim kochała przesiadywać. Mała Ninka bardzo dobrze znała to miejsce, co tydzień przyprowadzała ją tu babcia, która obok ławki zapalała znicze i wkładała kwiaty do małego wazonika. Ławka ta zawsze była pusta. Wszyscy wiedzieli, co się stało, dlatego nie zasiadali na niej, ponieważ oddali ją ku czci Alicji...
I właśnie tego ciepłego dnia ławka nie była pusta. Siedział na Niej młody mężczyzna, taki smutny. Po chwili z bałaganu myśli wyciągnęła go mała śliczna dziewczynka, która złapała się jego kolana i słodko uśmiechnęła. Pomyślał: „Jaka śliczna”. Miał rację, Nina była śliczną dziewczynką, miała kręcone blond włoski związane w kucyki i śliczne brązowe oczka. Przemek dotknął jej małej rączki, rozejrzał się wokół i zapytał:
- Witaj, malutka. A gdzie Twoja mamusia?

Wtedy dziewczynka paluszkiem pokazała na znicze. Chłopak zamilkł, a zza drzew wyłoniła się starsza kobieta, która przyśpieszonym krokiem szła do małej, widząc ją z obcą osobą. Gdy podeszła, nie zwróciła uwagi na mężczyznę. Ten jednak kobiecie strasznie się przyglądał. Po chwili zaczął rozmowę:
- Przepraszam, jeśli jestem wścibski, ale czy tu coś stało się mamie tej dziewczynki?
- Dlaczego pan pyta?
- Bo gdy zapytałem o jej mamę, pokazała mi paluszkiem to miejsce.
- Pan nie jest stąd?
- Kiedyś tu mieszkałem, ale wyjechałem z rodzicami kilka lat temu. Dziś jestem tu po raz pierwszy od 4 lat..
- Rozumiem. Mama Ninki, moja wnuczka, zmarła równy rok temu. Potrącił ją samochód, gdy wracała stąd. Dla niej to było szczególne miejsce, a ja chcę, by i dla jej córki było.
- Dla mnie też jest bardzo ważne.
- A to dlaczego? Nigdy pana tu nie widziałam.
- Tu zostało moje życie, gdy wyjechałem... Tu poznałem i zostawiłem miłość swojego życia.
- Przykro mi. My musimy iść. Ninka, pożegnaj pana.
- Pa pa - powiedziało dziecko machając rączką i odeszło wraz z babcią.
Przemek przyglądał się, jak odchodzą. W pewnym momencie jedna z obrączek, które trzymał w dłoni, upadła na ławkę, po czym sturlała się w miejsce, gdzie poustawiane były znicze. Zanim ją znalazł, przyszedł Karol, przyjaciel sprzed lat Przemka i Alicji. Poznał Go i po przywitaniu się powiedział:
- Stary, kiedy przyjechałeś?
- Przed chwilą.
Klepiąc po plechach chłopaka, Karol powiedział:
- Wiesz, dla nas wszystkich to była tragedia jak Ala umarła... Ale nie chcę wiedzieć, co Ty czujesz...
Gdy Przemek to usłyszał, nie potrafił uwierzyć. Po chwili milczenia powiedział:
- Too... to wszystko dla Alicji?
- No tak.
- A to dziecko to?...
Nie potrafił dokończyć. Dlatego Karol to zrobił:
- Ninka to dziecko Alicji i Twoje. Ej, to Ty nie wiedziałeś?
Przemek ze łzami w oczach zaprzeczył głową. Nie był w stanie nic powiedzieć.
- Przemo, przykro mi... To, co stało się, już nie wróci... Ale macie Ninkę, dziecko Cię potrzebuje! Myślałem, że wiesz o dziecku, ale nie chciałeś go zna!
- Widziałem ją dziś po raz pierwszy... Taka śliczna, oczka jak Alicji. Nikt mi nie powiedział o dziecku. Karol, daj mi jej adres, proszę!
- Sorry, ale nie mam. Nikt nie wie, gdzie mieszka babcia Alicji, ale wiem, że co tydzień o tej porze tu są. Wróć tu za tydzień, to chyba jedyny sposób, by ją odnaleźć - powiedział Karol i odszedł, a Przemek uklęknął obok ławki, wziął w dłoń obrączkę, która upadła tam, i zaczął płakać. Był wściekły, był wściekły, że nie wrócił wcześniej, miał żal do siebie, że nie zdążył...
Po raz kolejny ją stracił... Tym razem na zawsze.


Średnia: 3.4/5 Oceniony 5 raz(y).

Pokaz arty autora

dodajdo.com
Jak dodać własny artykuł?
Komentarze
roxyy424-06-2007 22:27
Żeby nie było, że jestem nie miła.
Pochodzę z forum gdzie ocenia się ostro i sprawiedliwie,
Masz to ,coś' ale musisz ćwiczyć.


Piekna926-05-2007 19:39
Bardzo ładne.
Strrrasznie mi sie podobało!
Pozdrawiam .

Catrine1-03-2007 18:21
hm.... bardzo fajne opowiadanie..... az mi lzy poplynely z oczu.. same.. gratuluje ;*

monisia55228-01-2007 12:26
śliczne... aż się popłakałam pozdrowionka :*

Effunia2-01-2007 14:34
Piękne...aż mam łzy w oczach...bardzo wzruszające

moja-bajkaa22-12-2006 20:17
no..ładne...;p

Alisi16-12-2006 16:04
Prawie się popłakałam... Wzruszające

Enigma11-12-2006 05:41
Fajne. Bardzo przyjemne do czytania opowiadanko :)

survivor8-12-2006 17:51
Sliczny art
łzy mi naplynęły do oczu ...
Brawo brawo !
i jeszcze raz barwo !
takich artow jak najwiecej ..
tak wzruszajace i ..
i.. tak ze braknie w pierwszej chwili słow

Monique918-12-2006 16:40
Sliczne i wzruszające..:*

sandra663149887-12-2006 15:32
nie ma slow!!!ten art jest tak wzruszajacy ze nie moglam sie powstrzymac od lez!!!

fajny samotnik4-12-2006 20:27
a mi sie nie podoba ,do niczego,beznadziejne,co to ma byc w ogóle?

motylek2002-12-2006 23:27
ja cie kręce... popłakałam sie... cala klawiatura zalana od moich lez...:((( Jestem taka ze szybko sie wzruszam... teraz nie wytrzymalam... i tesh sie poplakalam.... pisz wiecej takiego czegos... plosiem :P Pozdr

stokrotka0023-11-2006 19:24
zajebisty art pierwszy raz cos takiego tu czytam pisz więcej czegoś takiego!!


Niuniaszek23-11-2006 18:07
popłamałam sie ;( śliczne to wszystko... napisz jeszcze coś fajnego takiego jak to:) buziaki dla ciebie:*

asienka922220-11-2006 19:58
:( Śliczne opowiadanko... ehh smutno mi teraz... ale chyba takie właśnie odczucia miały być... Pozdrawiam:)

Lady K.20-11-2006 15:59
Jeżeli chodzi o zakończenie, jestem tego samego zdania co Wilczy Zabój.
Poza tym są błędy rzeczowe. Poznali się w wieku 17 lat, a rocznicę mieli jeszcze przed 18. Nina ma 2 lata, a jej ojciec wyjechał stąd 4 lata temu. Jak piszesz, zwracaj uwagę na takie szczegóły.

ggoha20-11-2006 13:32
Już dawno żaden tekst mnie tak nie wzruszył... aż łza popłyneła mi po policzku;(

obscene19-11-2006 20:07
piękne ;(
normalnie az mi się łezka pojawiła w oku...

Wilczy Rozbójnik19-11-2006 18:59
Mnie nie chodzi o to, by skończyło się szczęsliwie. Nie podoba mi się jednak wątek z przyjacielem sprzed lat. Myślę, że lepiej byłoby, gdyby Przemek nigdy nie dowiedział się o tym, co zaszlo. Przynajmniej ja tak zakończyłabym to opowiadanie.

a1b2z3a19-11-2006 18:54
Naprawde Śliczne... Bardzo mi sie podoba .. aż się wzruszyłam :(

sekosia19-11-2006 18:50
Bardzo smutne, ale zarazem śliczne...
A moim zdaniem bardziej banalne byłoby, jeśli wszystko skończyłoby się dobrze- tzn. gdyby on wrócił i ożenił się z Alicja i razem z nią wychowywał Ninkę...
Takie jest moje zdanie.
Pozdrawiam:)

Nastka_8919-11-2006 18:48
Początek wydał mi się zwykły nieszczególny, jednak dalsza część jest naprawde bardzo ładna. Jak dla mnie super.

Wilczy Rozbójnik19-11-2006 18:46
Opowiadanie ładne, ale gdyby zakończenie było inne, nie byłoby tak banalnie.

gumis619-11-2006 18:41
Śliczny art,ale zarówno bardzo smutny...bardzo mi sie podobał.Trzymaj sie...

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...