Nie będę Wam wszystkiego szczegółowo opisywać, bo zanudzicie sie na śmierć. Moje serduszko jest zajęte już pół roku. Pół roku... Smutków... Zmartwień... Cierpień... Ale też chwil wspaniałych, dla których człowiek chciałby zatrzymać czas, dla których pragnie żyć.
Zaczęło się całkiem normalnie. On - III klasa gimnazjum (nie będę pisać imienia, bo to nieistotne), ja - II klasa gimnazjum. Poznaliśmy się całkiem normalnie. Zostałam przewodniczącą szkoły, a że on był „od sprzętu”, to trudno było nie mieć z nim kontaktu. Miałam chłopaka, więc nie zwracałam na niego zbytniej uwagi. Jednak pewna dyskoteka wszystko zmieniła... Na tej dyskotece poznałam go bliżej, rozmawialiśmy troszkę i doszłam do wniosku, że to bardzo fajny chłopak.
Tak mijały miesiące... Zauważałam, że on się mną interesuje, ale zauważałam także w sobie, że on już nie jest mi obojętny... Aż pewnego dnia poprosił, abyśmy byli razem. Nie zgodziłam się, ponieważ on miał jeszcze jakąś dziewczynę na oku (trójkącik? Nie, to nie dla mnie), ja miałam chłopaka, a tak poza tym nie byłam jeszcze przygotowana, nie byłam pewna swoich uczuć... Ale teraz bardzo żałuję swojej decyzji. Po tym wszystkim nie odzywaliśmy się do siebie, on twierdził, że bardzo mocno go zraniłam i ja to doskonale wiedziałam. Widziałam, że bardzo mocno cierpi i ja także cierpiałam. Nie mogę sobie wybaczyć tego, że zaprzepaściłam to wszystko. Starałam się wszystko naprawić, powiedziałam mu, co do niego czuję. On twierdził, że to same kłamstwa... Nie był pewny moich uczuć, ranił mnie czasami bardzo mocno, chciał zadać mi taki sam ból, jaki ja zadałam jemu... Rozumiałam go, rozumiałam, dlaczego to wszystko robi. Mówił, że to już koniec, jednak swoim zachowaniem przeczył samemu sobie. Wiedziałam, że był zazdrosny, zdarzały się chwile, kiedy byliśmy bardzo blisko. Takimi chwilami żyłam.
Od tego czasu już trochę minęło. Między mną a nim układa się różnie, były momenty, kiedy byliśmy bardzo mocno pokłóceni, ale były też i te, o których można wspominać, i wspominać... I tak to się ciągnie po dzień dzisiejszy. On doskonale wie, co do niego czuję, próbowałam już zapomnieć, znaleźć sobie chłopaka, lecz to wszystko wraca. Jak będzie? Nie wiem... Wiem tylko tyle, że naprawdę bardzo mi na nim zależy, jeszcze dla nikogo nie pisałam wierszy, a on jest tym pierwszym... Pierwszym, dla którego poświęciłabym tak wiele ;*
|