Zapanował w moim sercu i życiu długo oczekiwany spokój. Czuję się bezpieczna w jego ramionach. Bagaż doświadczeń czasami potrafi człowieka tak przygnieść, że można po drodze gdzieś zgubić cząstkę siebie. Poznałam kiedyś wiele złych emocji, których nie powinnam była zaznać jako młoda, dorastająca kobieta. Przez długi okres byłam oschła, starałam się być silniejsza niż w rzeczywistości jestem. Ty trwałeś przy moim boku niczym Anioł Stróż. Nie krzyczałeś, nie zmuszałeś do miłości. Za każdym razem, kiedy mnie całowałeś, nosiłeś na rękach, byłeś moim oparciem, przyjacielem, kochankiem. Z każdym dniem dojrzewałam do tej miłości. Wspaniałe dwa lata i wierzę, że będzie jeszcze więcej takich chwil.
Dopiero po dwóch latach otworzyłam się, powiedziałam kocham. Pamiętam ten dzień. Czułam straszną ulgę... już tyle razy chciałam Ci to powiedzieć, ale ten strach, że znikniesz. Łatwiej jest czasami zamknąć swoje uczucia, aby nikt ich nie wykorzystał. Tak bardzo zawsze wierzyłam w miłość, tak bardzo chciałam w nią wierzyć mimo przeciwności losu. Dużo czasu mi zajęło zrozumienie, że nie mogę szufladkować mężczyzn. Bezpieczniej było mi dystansować się do tych uczuć. Ale już nie muszę. Każdego dnia udowadniasz mi jak bardzo mnie kochasz, takimi małymi gestami. Pewnie nie wiesz, że zwracam na to uwagę. Zwracam! I chcę również starać się być przy Tobie w tych gorszych i lepszych chwilach. Zapewne jeszcze trochę czasu minie zanim nauczę się okazywania czułości, ale staram się naprawdę. Nie chcę bać się o jutro. Zbyt długo obwiniałam samą siebie za porażki życia. Nie mogę wiecznie uciekać, chować się pod żelaznymi maskami i twierdzić, że jestem silna. Darzysz mnie bezwarunkową miłością, Twoja cierpliwość, oddanie było tak wspaniałe, że nieomal nie dostrzegałam go, a raczej bałam się dostrzec. Wszystko zaczęło nabierać kolorów, patrzę na siebie mniej krytycznym wzrokiem, częściej się uśmiecham. Zrozumiałam, że nie zapomnę o krzywdach jakich zaznałam, tylko muszę nauczyć się z nimi żyć. Nie można odpychać dobrych emocji, ręki która chce ci pomóc, nie warto. Długo nosiłam żal w sercu, a Ty dzielnie przy mnie byłeś niczemu winny.
Czuję wewnętrzny spokój, bo wiem, że nie muszę się bać,że mam prawo do marzeń, ambicji, miłości. Każdy zasługuje na szacunek i miłość, na odrobinę człowieczeństwa. Niektórzy mówią, że "Czas leczy rany", że "Co cię nie zabije to cię wzmocni". To stu procentowa prawda, lecz dopóki człowiek sam w swojej główce nie zrobi porządku to nigdy nie zazna spokoju. Dziękuje za ciepło którym mnie otaczasz i uśmiech niosący nadzieję.
Tak sobie mi się podoba, mimo że zaczęło się zachęcająco. Dla mnie - za krótko. Piszesz na przykład, że małymi gestami udowadnia Ci miłość - opisz te gesty, skup się na nich, narysuj je nam, stwórz obraz, bo inaczej wyobraźnia nie zadziała. Dużo tu jest takich fajnych kwestii, które zasługują na rozwinięcie.
Bardzo mi się podoba to, że z tego tekstu płynie dużo ciepła i dobrych emocji. :-)
Zdaje się, że na początku zgubiłaś gdzieś adresata. ;-)
artykuł średnio do mnie przemawia jako artykuł. słuszniejszym byłoby chyba wysłanie go jako listu Twojemu ukochanemu :) W zasadzie mogłabyś wszystko zamknąć w zdaniu "dzięki miłości zaczęłam być szczęśliwa".
mimo to, daję 3/5, bo cieszę się, że dzielisz się z nami-czytelnikami-swoimi emocjami. to główny atut :)
Dodaj komentarz
Komentarze
Życze szczęścia w miłości ;**
Pozdrawiam xd :)
5/5 ;]
Bardzo mi się podoba to, że z tego tekstu płynie dużo ciepła i dobrych emocji. :-)
Zdaje się, że na początku zgubiłaś gdzieś adresata. ;-)
Pozdrawiam i powodzenia
mimo to, daję 3/5, bo cieszę się, że dzielisz się z nami-czytelnikami-swoimi emocjami. to główny atut :)
pozdrawiam