Uzależnienia Subkultury Zdrowie Filozofia Miłość Szkoła Seks Inne Wywiady Opowiadania Poezja
Skok na główn±!

Snem było życie... póki byłeś w nim Ty...

Autor: m_myszka_a
Odsłony: 574
Data: 13-08-2006

„Zostanę tu gdzie Ty... bo chcę dla Ciebie żyć...” – w rytmie muzyki tańczyliśmy wtuleni w siebie. Szepcząc sobie do ucha słowa tej piosenki... To był jedne z tych momentów, kiedy myśleliśmy o naszym rozstaniu.

Ale od początku.
Wszystko zaczęło się wraz z początkiem wakacji... Jak co roku pojechałam do kuzyna. Jadąc pociągiem nie spodziewałam się, że moje życie tak bardzo się zmieni. Dzień po moim przyjeździe spotkałam Go – chłopaka, którego znałam od zawsze, który zawsze mnie fascynował. Zawsze był uśmiechnięty. Dusza towarzystwa. Tylko te oczy... takie smutne...Wydawało mi się to dziwne, bo Łukasz był chłopakiem, który żyje i cieszy się chwilą. Jeszcze wtedy nie wiedziałam jak bardzo się mylę...i jak bardzo jesteśmy podobni do siebie. Tego dnia zaczęliśmy razem żartować, śmiać się i wariować w najlepsze. Od zawsze mieliśmy bardzo dobry kontakt. Jeszcze tego samego dnia pod wieczór Łukasz poprosił, byśmy usiedli na „kamieniu szczęścia” (tak go nazywano), by popatrzeć na gwiazdy. To tam poruszyliśmy poważne tematy... Zaczęliśmy rozmawiać o sobie. To wtedy dowiedziałam się, że ten uśmiech jest przykrywką, że to jego taki świat, w którym udaje, że wszystko jest ok. Jego drugi, mały świat był przepełniony smutkiem, żalem, strachem i łzami. Gdy opowiedział mi o problemach z rodzicami, o alkoholu w jego domu, o tym jak go kiedyś bito... nie mogłam w to wszystko uwierzyć. Nie potrafiłam dopuścić do swojej świadomości, że ten 20-letni chłopak w nocy płacze... Ale to wszystko było przez zrytą psychikę, która stała się taka przez rodziców. Nigdy nikt mu nie powiedział, że jest potrzebny, kochany, że ma wielkie możliwości... On po prostu przez to wszystko stracił wiarę w siebie... o ile kiedykolwiek ją miał...Wszystko złe, co działo się koło niego brał na siebie twierdząc, że to jego wina... Jego pesymistyczne nastawienie było straszne. Sama nie wiedziałam co zrobić...

Ja także miałam swoje dwa światy... Jeden to uśmiech na twarzy...udawanie, że wszystko jest dobrze...Drugi to smutek po zdradzie przyjaciół... moja nieufność do ludzi i żal o niepowodzenie w życiu. Zawsze myślałam, że to ja mam beznadziejne życie... ale gdy usłyszałam szczegóły z życia Łukasza stwierdziłam, że coś z tym trzeba zrobić, że chłopak ma wielkie możliwości, ale trzeba mu pokazać, iż on także może być kimś.

Od tego wieczoru staliśmy się sobie bliżsi... stworzyliśmy swój mały świat w którym byliśmy tylko my... tylko myśmy go rozumieli.

Dni mijały, a Łukasz uczył się jak radzić sobie z rodzicami... Rozmawiając z nimi bez krzyku doszedł do tego, że można więcej zdziałać i nie trzeba się kłócić... Jego rodzice brali z niego przykład i nawet zaczęli go doceniać.

W końcu zdał także egzaminy na prawko... Tak bardzo się cieszyłam...bo w końcu uwierzył, że wiele potrafi. Cieszył mnie fakt, że po raz pierwszy szedł na egzaminy z myślą, że jest w stanie zrobić wszystko i udało się. On mi wkręcał, że to dzięki mnie, ale tak naprawdę to tylko jego zasługa.

Wszystkie te dni byłby jak w bajce... do czasu aż zaczęły się problemy z moimi rodzicami... Wredny wujek, z którym nigdy nienawidziłam się, wydzwaniał do rodziców i opowiadał takie brednie, że aż w głowie się nie mieściły. Oboje z Łukaszem źle to znosiliśmy, ale razem dawaliśmy radę. Ciężko było słuchać tych wszystkich obelg ze strony mamy na Łukasza i jego rodzinę... Aż w końcu nie wytrzymałam...powiedziałam kilka słów... i stało się najgorsze – kazali mi wrócić. Nie miałam wyjścia...musiałam... Wtedy dopiero zdaliśmy sobie sprawę, jak bardzo jesteśmy sobie bliscy... jak bardzo potrzebujemy siebie... ale w końcu przestaliśmy użalać się nad sobą. Postanowiliśmy cieszyć się każdą chwilą póki możemy... Zostało nam jeszcze 5 dni.

W naszą ostatnią sobotę była dyskoteka. Nie odstępowaliśmy siebie na krok.. .byliśmy tacy szczęśliwi. W pewnym momencie puszczono Sumptuastic i „Za jeden uśmiech twój”... wtedy spojrzeliśmy sobie w oczy i chwilę później tańcząc płakaliśmy...t e słowa tak bardzo nas ruszały... tak bardzo pasowały do nas. „Zabiorę Cię, gdzie nikt nie znajdzie nas... Gdzie tylko Ty i ja... i naszych małych serc wielki świat..." Oboje nie wstydziliśmy się łez... Piękne między nami było to, że potrafiliśmy razem płakać, śmiać się, wariować... Były także
Momenty, gdy rozumieliśmy się bez słów. Wszyscy zazdrościli nam tego uczucia i tego, jak się dogadujemy. Czy po tak krótkim czasie była to miłość?.. Tak to było to... Pierwszy raz w życiu oboje czuliśmy to... Tęskniliśmy za sobą chwilę po tym pożegnaniu. Nie myśleliśmy o niczym innym, tylko o sobie.

Gdy zostały nam ostatnie 2 dni szczęścia postanowiłam po raz ostatni udowodnić to co czuję... Zawsze czułam w środku czy dobrze robię czy nie... Często były jakieś wahania, lecz nie tym razem wiedziałam, że chce przeżyć z nim pierwszy raz. I tak się stało... Było
cudownie – nie żałuję... lecz teraz nastały chwile niepewności... strachu. Jest prawdopodobieństwo, że jestem w ciąży i teraz tysiące myśli kłębi się w głowie... Rozsądek ma nadzieje, że nic się nie stało... serce pragnie tego dziecka. Oboje z Łukaszem wiemy, jak wielka to odpowiedzialność, mimo to chcielibyśmy tego malucha... Przynajmniej ta wielka odległość, która teraz nas dzieli nie miałaby znaczenia, bo bylibyśmy razem... i rodzice, którzy się nie lubią... może zostawiliby gniew za sobą w tyle. Teraz, gdy ja już jestem w domu... tak daleko – nie potrafię się odnaleźć w życiu, które zostawiłam przed wyjazdem. Mój dom, moi znajomi, moje miasto, a ja się czuje tak obco tutaj. Czuję, że tam było moje miejsce.. bo to tam byłam naprawdę szczęśliwa... Tam zostali ludzie, z którymi od dawna przyjaźnię się i został On... – chłopak, który jest całym moim życiem... – chłopak, bez którego nie potrafię postawić następnego kroku w przód...


Średnia: 3.0/5 Oceniony 2 raz(y).

Pokaz arty autora

dodajdo.com
Jak dodać własny artykuł?
Komentarze
n@fci@rk@15-09-2006 20:25
piękne opowiadanie i piękna piosenka.slucham jej nalogowo

Nieznany15-09-2006 19:56
ehh,nie wiesz,jak ja cie dobrze rozumiem.



kinfor124-08-2006 13:13
Hej niezly teksty naprawde tez kocham na odleglosc... Dzieli nas 50 km niby tak malo a jednak tak sporo;( Moj ukochany nie ma jeszcze prawka widujemy sie co sobote nieraz on do mnie przyjezdza ja raz do niego... Jest ciezko jednak wiem ze damy rade bo jesli sie tego naprawde chce to, to moze sie spelnic... Milosc na odleglosc tez moze byc piekna tylko trzeba w to uwierzyc... Pozdrawiam

0blondi022-08-2006 23:47
Powróciły wspomnienia.... Chce je wymazać!!!

alica15-08-2006 20:39
miłość na odległość ... jest okropna tak wiele cierpienia i poświecenia :(

Kingaa15-08-2006 10:35
Piękny tekst. aż sie wzruszylam,:)

samotna***14-08-2006 22:21
ehhh piekne az sie wzruszylam...
neistety i ja kocham na odleglosc i to wielka odleglosc gdansk-bytom:(:(


martyna199114-08-2006 18:26
ja mam tak samo rodzice mojego chłopaka pija ale on ma inny harakter... Mimo to widze że on tez czesto zagląda w kieliszek mówie mu o tym a on zawsze mówi ze to tylko jedno czy dwa piwa i ze nie jest pijany...moi rodzice go nie lubia i nie akceptuja i chyba nigdy nie zaakceptują... z nim przerzyłam swój pierwszy raz i wiele innych.. wiem że on mnie bardzo kocha tak jak i ja jego... mamy wspólne plany na przyszłość...chcemy zawsze byc razem... jedyne co nas cieszy to to że często sie widujemy bo mamy od siebie tylko 1 kilometr ale przez to moi rodzice duzo wiedza o jego rodzicach i nie maja o nich dobrego zdania według nich i on bedzie taki jak oni... Ja wierze ze tak nie bedzie i ze kiedys bede razem z nim szczęśliwa i Ty tez mimo wszystko musisz w to wierzyć... POZDRAWIAM

LisSka14-08-2006 09:04
ładny tekst...ja i moj chlopak też cenimy tą piosenke, tak jak u ciebie są problemy z rodzicami jednak gdy jestesmy razem wszystko nabiera kolorów:) dlatego nadal jestesmy razem i walczymy o to, dzieli nas duzo kilometrów ale dajemy rade i wy dacie. powodzenia:)

Nieznany13-08-2006 16:58
no to jak okaże się że jesteś w ciązy to wtedy tak naprawde się przekonasz na ile jest wart ten twój Łukaszek, ale trzym się ;p

Ktoffs13-08-2006 13:53
Ohhh ... sliczny tekst:) widac ze to co was łaczyło to była prawdziwa miłość.Ze było zrozumienie docenienie i wsparcie bo w milości nie liczy sie tylko prztulanie i bliskość cial ...wazne jest rowniez to drugie co dla mnie jest stanowczo wazniejsze wsparcie i poczucie ze on jest blisko mnie ze mnie zoruzmie pocieszy jak mi zle jak mi wesoło bedzie razem sie smiał jak kiedys poczuje ze chce mi sie płakac bedzie płakał ze mna..Chyba dla kobiety to jest najwazniejsze ... a bliskość idzie za tym krok w krok.

Lady K.13-08-2006 12:56
Napisz co wyszło z tą ciążą ;)

treasure13-08-2006 10:33
Miłość na odległość jest trudna, ale wierze że przetrwacie. Za dużo wielokropków. ;)

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...