Uzależnienia Subkultury Zdrowie Filozofia Miłość Szkoła Seks Inne Wywiady Opowiadania Poezja
Skok na główn±!

Życie po śmierci...

Autor: marta1991
Odsłony: 909
Data: 19-01-2006
Deszczowy, melancholijny wieczór. Właśnie oglądałam zdjęcia. Cały pokój był nimi wypełniony.
Dzień wspomnień...
Przed dwoma godzinami pokłóciłam się z moim chłopakiem. Mieliśmy iść do kina, na pizzę i spacer. A ja wyskoczyłam z jakimiś beznadziejnymi wątami. Chodziło o wczorajszy wieczór... o to, że spędził go z Justyną. W końcu są przyjaciółmi, ale ja... jestem chorą zazdrośnicą. Do dziś żałuję, że nie powiedziałam mu, jak bardzo go kocham. Nie wiedziałam, że to nasze ostatnie spotkanie…

Usiłowałam się do niego dodzwonić, lecz miał wyłączony telefon. Zasnęłam w niejasnym poczuciu niepokoju. Śniła mi się nasza kłótnia. Marek trzasnął drzwiami i wsiadł na motor. Potem z wielką prędkością zniknął za zakrętem. Widziałam go po raz ostatni.
Wstałam, jednak uczucie strachu nie zniknęło. Wręcz przeciwnie. Byłam niespokojna i rozdrażniona. Z zamysłu wyrwał mnie głos dzwonka do drzwi. Pobiegłam otworzyć. Byłam pewna, że to Marek. Zamiast niego zobaczyłam Justynę. Nie wyglądała jak zawsze. Miała spuchniętą twarz, wygniecione ubranie. Coś tu nie pasowało... Powiedziała, że musi przekazać mi coś bardzo ważnego. Rozebrała się i stanowczym głosem poprosiła bym usiadła.

O czwartej nad ranem do szpitala (jedynego w naszym małym mieście) przywieźli młodego chłopaka po wypadku. Miał 17 lat. Wysoki, szczupły z pewnością ładny brunet. Był w krytycznym stanie. Jego motor zderzył się z BMW. Nie miał szans... jednak wypadek przeżył. Przeszedł dwie operacje, ale zmarł o jedenastej następnego dnia.
Słuchałam jej opowieści z rosnącym niepokojem.
Spytałam, dlaczego mi to mówi. Odpowiedziała, że Marek... nie żyje.

Nie pamiętam, co działo się potem. Jedynym wspomnieniem był mój krzyk. Jestem delikatna i nigdy nie podejrzewałabym, że mogę tak krzyczeć. Wpadłam w szał, płakałam, rwałam włosy z głowy. Pamiętam, że leżałam na dywanie, Justyna obejmowała moje drżące ciało. Przynosiło mi to swoiste ukojenie.
W stanie całkowitej histerii zastali mnie rodzice.
Justyna opowiedziała im, co się stało. O nic nie pytali. Mama płakała.

Nie mogłam spać ani jeść. Nie poszłam do szkoły. Ciągle nie mogłam zrozumieć dlaczego właśnie on...? Mój chłopak? Dlaczego zginął?
Byliśmy razem 1,5 roku. Tak bardzo chciałam, żeby to był zły sen. Chciałam się obudzić…

We wtorek był pogrzeb.
Poszłam tam z Justyną.
Mój Marek… leżał w trumnie. Nienaturalnie blady, z sinymi ustami. Bez życia, bez oddechu. Chciałam podejść i go pocałować. Ale był martwy.

Nie płakałam. Słuchałam kazania. Ksiądz mówił, że tam, gdzie trafił, jest mu lepiej, że był dobrym człowiekiem.
A co ze mną? Dlaczego mnie tu zostawił?

Od jego brata dostałam wiersze, płyty, książki, parę bibelotów. Dlaczego nie mógł oddać mi Marka?

Siedziałam w domu, tępo wpatrując się w okno. Albo w ściany.
Bardzo schudłam.
Nic nie jadłam, rodzice załatwili mi zwolnienie ze szkoły. Pewnego dnia mama przyprowadziła ze sobą psychologa. Wyrzuciłam go z pokoju z krzykiem. Więcej nie próbowała mi pomagać...

Zdałam sobie sprawę, że nigdy więcej nie zobaczę człowieka, którego kocham. Że nigdy go nie pocałuję, nie poczuję jego bliskości i ciepła. Nie porozmawiam. Nie wtulę w jego ramiona. Miałam mieszane uczucia. Wiedziałam jedno: serce pękło mi na pół.

Próbowałam popełnić samobójstwo.
Nie udało się - odratowali mnie.

Pierwszą osobą, jaką zobaczyłam po przebudzeniu, był Tomek - brat Marka. Przychodził codziennie, dopóki nie odzyskałam sił. Przychodził, kiedy wróciłam do domu. Minęło pół roku i dalej jest przy mnie.

Został psychologiem i przyjacielem. Jest moją nadzieją. Światłem w tunelu. Szansą na to, by zacząć normalnie żyć. Pomógł mi zrozumieć, że Marek umarł, ale JA NIE! Że ja muszę żyć. Nie jestem już sama.

Niedawno powiedział mi, że mnie kocha. Nie, jak brat siostrę, ale jak mężczyzna kobietę. Na razie z nim nie będę, nie jestem gotowa. Ale Tomek poczeka…

Czas podobno leczy rany.
To prawda.
Dalej pamiętam o Marku. Wspomnienia bolą. Ale moje serce jest mniej obolałe. Kto wie, może pokocha...?
Jestem pewna, że Marek by tego chciał. Jest w końcu moim aniołem stróżem...

„Zawsze jest jakieś jutro i życie daje nam
możliwość zrobienia dobrego uczynku.
Ale jeśli się mylę i dzisiaj jest wszystkim, co mi pozostaje,
chcę Ci powiedzieć, że bardzo Cię kocham
i że nigdy Cię nie zapomnę...”

*Z dedykacją dla Oli, Tomka i ŚP Marka....

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...
Login:
Hasło:
Nie masz jeszcze konta? Przypomnij hasło

Komentarze

UserPinkblondi: 25-10-2007 16:26
Piekny tekst... Płakałam jak bóbr... nie umiałam powstrzymać łez... przez to ze ja niedawno rozstałam sie z miom kochanym chłopakiem.. Ale 3mam za ciebie kciuki, wierze,ze nie zapomnisz Marka, ale ze bedziesz mogła normalnie, szcześliwie życ
Useralexz94: 15-09-2007 22:34
Kiedy czytałam tego arta...płakałam...Łzy spływały mi jedna po drugiej...rozmazywały mi się litery na klawiaturze i serce biło bardzo mocno...to co napisałaś jest niesamowite...
[*]...dla Marka...
Useralexz94: 15-09-2007 22:33
Kiedy czytałam tego arta...płakałam...Łzy spływały mi jedna po drugiej...rozmazywały mi się litery na klawiaturze i serce biło bardzo mocno...to co napisałaś jest niesamowite...
[*]...dla Marka...
Useralexz94: 15-09-2007 22:33
Kiedy czytałam tego arta...płakałam...Łzy spływały mi jedna po drugiej...rozmazywały mi się litery na klawiaturze i serce biło bardzo mocno...to co napisałaś jest niesamowite...
[*]...dla Marka...
Useralexz94: 15-09-2007 22:33
Kiedy czytałam tego arta...płakałam...Łzy spływały mi jedna po drugiej...rozmazywały mi się litery na klawiaturze i serce biło bardzo mocno...to co napisałaś jest niesamowite...
[*]...dla Marka...
Useralexz94: 15-09-2007 22:33
Kiedy czytałam tego arta...płakałam...Łzy spływały mi jedna po drugiej...rozmazywały mi się litery na klawiaturze i serce biło bardzo mocno...to co napisałaś jest niesamowite...
[*]...dla Marka...
Userania:(: 6-04-2007 19:20
po przeczytaniu tego arta wrocily wspomnienia, poniewaz ja tez stracilam bliska osobe i chociaz minelo juz prawie 8 lat to ja nadal nie moge zapomienic i sie pozbierac, a tak w ogole to czas nie leczy ran o tylko przyzwyczaja nas do bolu
Useruzyj wyobrazni: 2-02-2007 15:24
opowiadania masz fajne w ogole fajnie piszesz ale jak dla mnie troszke za ktotkie... wole te dluzsze...
Userjessi_14: 27-10-2006 19:41
kurcze chodz malo placze to teraz wymieklam na maxa.
UserKINGA2307: 15-09-2006 19:28
:9 EH AŻ SIĘ POPŁAKAŁAM ...TO NIE FAIR.ALE NIE PRÓBUJ JUŻ ZNÓW POPEŁNIAĆ SAMOBÓJSTWA TO NIC NIE DAJE POMYŚL JAK CIERPIAŁAŚ I JAKCIERPISZ WIEDZĄC ŻE TWÓJ CHŁOPAK NIE ŻYJE NIE CHCESZ PRZECIEŻ ŻEBY TWOI BLISCY TAK CIERPIELI Z TWOJEGO POWODU...
BARDZO MI PRZYKRO ŻE ON NIE ŻYJE
UserMasterekdsf: 24-04-2006 14:20
ehh...szkoda mi ludzi którzy mają takiego...pecha.Wiem że to trudne,ale żyj.Samobójstwo to w każdym przypadku najgorsze wyjście.Pozdrawiam Cie.Cya
UserkaSIEK_007: 8-04-2006 00:19
straszne :((
Usereewelkaa: 30-03-2006 15:53
ja tez sie poplakalam straszna historia jeny jak ja wspólczujeee:((( trzymaj sie cieplutko i znajdz sile na zycie nie podawaj się ale wiem ze w twojej sytuacji zachowawywałabym sie tak samo jak ty:(wole sobie tego nie wyobrażac co przezyłaś i jakcierpisz:( trzymaj się
UserMaDzIaRkA: 28-01-2006 18:57
czytając to opowiadanie popłakałam sie.większość z nas strasznie przeżywa rozstanie z osobą bliską sercu a co dopiero zyc ze świadomością ze nigdy juz sie jej nie zobaczy,nie dotknie nie usłyszy...
nie mam odwagi pocieszac Cie bo nawet nie przeżyłam ułamka takiej tragedi jak twoja

trzymaj sie cieplutko i nie poddawaj sie!
Usermadzixa: 24-01-2006 19:08
Kurcze, wiesz napisałabym że wiem jak sie czujesz (bo utraciłam mojego przyjaciela od dziecka) ale szczerze nie mam pojęcia, bo każdy przeżywa takie chwile na swój własny sposób. Ja chodź minęło pół roku dalej nosze ból w sobie. A najgorsze jest to, że chodź on był moim chłopakiem a później gdy go straciłam przyjacielem to snółam marzenia, że może kiedyś znowu będziemy razem. Wtedy powiedziałabym że te marzenia trzymały ,mnie przy życiu. A teraz co mam powiedzieć? Że straciłam Go? O nie- zapwne Ty wiesz że w takich chwilach ma sie uczucia że TA osoba jest tu obok. I wbrew pozorom jesteśmy szczęśliwi. Pozdrawiam i zycze powodzenia =**
Usermalutka*: 24-01-2006 00:05
Bardzo wzruszajacy art... :( Dobrze, ze masz przy sobie bliskie Ci osoby. Badz silna. Dla Marka.

(Komentarze niektorych osob sa w takiej sytuacji nie na miejscu:/ Az sie zbulwersowalam:/)
UserJustyn@: 21-01-2006 10:57
art piekny, bardzo mnie poruszyl, wspolczuje ci z calego serca, ale ja zawsze sobie wmawiam ze tak musialo byc..i zyc dalej choc to trudne odczasnac sie z smierci kochanej osoby, najgupsze jestt to ze odczujemy strasnz bol po sobie gdy juz jej nie ma
trzymam za ciebie kciuki mam nadzieje ze ulozysz sobie wspaniale zycie napewnio Marek by tego chcial
UserQba2fast4u: 21-01-2006 00:32
no marta bardzo ciężka tragiczna historia wsółczuje Ci bo nie chciałbym przeżyc tego co ty!! nigdy nikomu nie zycze czegos takiego!! mój Qzyn podonie jadąc od dziewczyny pokłucony samochodem wbił sie w zakrent 160km/h i zaparkował na drzewie śmierc na miejscu!! pilnujCie siebie!

"Śpieszmy sie kochac ludzi tak szybko odchodzą"
Usermaaalina: 20-01-2006 19:53
Piękne...bedziesz z Tomkiem szczęśliwa:)
UserMilenka: 20-01-2006 16:22
Bardzo wzruszajaca historia... Ja po prostu nie wiem co bym zrobila w takiej stuacji,bo bardzo kocham mojego chlopaka i nie potrafie wyobrazic sobie zycia bez niego,nawet nie chce sobie tego wyobrazac!Dla mnie to straszne... Opowiadanie bardzo smutne,prawie sie poplakalam... :((
UserThom...: 19-01-2006 21:44
A) wiec po co żyć? a jednak "warto" - nie mozna sie poddawać - jesli bedziemy podchodzic do zycia...i brac je takim jakie jest - to chyba nic nie ma sensu..bo jesli wiem iz za chwile, za zakretem..znow spotkam "przeznaczenie" i tym razem nei przezyje tego/ co potem/albo co jesli..przeciez kazdy mi bliski zaraz moze odejsc na zawsze...wtedy nic nie mialoby sensu...zycie(a wiec i smierc) takie jest..hmm..duzo moznaby jeszcze dopisac ale...

B)no wlasnie..śpieszmy się kochać ludzi - tak szybko odchodzą...wlasnie an poczatku tak pomyslalem - jesli jest powod do gniewu - nie powiem nikomu - nie gniewaj sie itp..bo to byloby niemal nieosiagalne/niewykonalne...i bylbym chyba hipokryta pisząc to..dlatego - biorę na to poprawkę i mysle - nie "trzymajmy" w sobie gniewu dluzej niz..kilka chwil...czasem tak mam - byc moze to błąd..ale minie krotki czas, najczesciej ta osoba nie zrobi/nie powie nic..ale nei potrafie sie gniewac..ech.jakos tak
no wlasnie - niezwiazane z tematem tamte "przykazanie"? zwiazane..bo moze odejsc zarowno bliska nam osoba jak i "zwykly" znajomy..ktoremu nie zdazylismy wybaczyc/powiedziec/przeprosic..ale byc moze ja "tylko" zle zrozumialem tamte slowa
PS: Nie wzialem tamtego w cudzyslów bo mozliwe iz pomieszalem jakies slowa, kolejnosc itp..
UserNicolle: 19-01-2006 21:43
Pięknie napisane.. Historia baaaardzo wzruszająca.. Cholera.. Ej ale żeby być zaraz z Jego bratem? Hm.. Pewnie cały czas Cię kochał i czekał na okazje.. [jestem realistką:D] Marek, współczuję Ci kochana.. Trzymaj się, pamiętaj : Dasz radę! Wierz w to, i pomyśl, że każde zycie się kiedyś kończy.. On zginął zbyt młodo.. O wiele.. Ale i tak bywa...;P / :*
UserKacuska: 19-01-2006 16:58
Też myślałam o moim chłopaku... próbowałam sobie wyobrazić czo człaś, czujesz... Niesamowity ból :( Piękny i wzruszający art... Życzę powodzenia w dalszym życiu ;*
Usermalu?ka: 19-01-2006 16:05
Ehhh... się aż popłakałam... <pocieszacz> Przykro mi z powodu Marka... Sama mam chłopaka i jak to czytałam myslałam o nim i nie wiem jak bym sie zachowała jak by mnie takie coś spotkało nawet nie chce o tym myśleć:* Opowiadanie jest naprawde bardzo wzruszające
Userszalonaanka: 19-01-2006 14:42
heh.. nio..myslałam..ze mnie wzruszy..a jednak nie...
bardzo mi przykro z powodu..Marka...ahh... nie lubie czytac..o tym jak ktos zginol..na motocyklu... bo sama jestem motocyklistka...
UserDomenka: 19-01-2006 13:10
Czytając tego arta, słuchałam muzyki. Akurat piosenka Urszuli "Dziś już wiem". Wzruszyłam się, to bardzo przejmujący i intymny tekst.