| Ból, którego się nie zapomina... |
|
Autor: alicja15
Odsłony: 1043
Data: 30-01-2010
|
|
|
|
|
11. czerwca 2009 roku - było słonecznie. Nic nie zapowiadało, że wiadomość, którą usłyszę od znajomych, „zawali mi grunt pod nogami”. Spacer. Bardzo długi spacer, który trwał około trzech godzin. Powrót do domu. Wtedy jeszcze nic nie wiedziałam. Telefon miałam wyłączony.
Będę szczera, przypominam sobie siebie, jak zareagowałam, gdy usłyszałam tę wiadomość. Stojąc na dworzu, usłyszałam, jak ludzie mówili:
- Wypadek na Gdańskiej.
Zdawało mi się, że to nic takiego. W tych czasach każdemu może się zdarzyć wypadek. Po chwili wbiegłam do domu. Wiadomości. Nie podejrzewałam, że chodzi o osoby, które znałam. W telewizji nie podano nazwisk ofiar wypadku. Podano tylko przedział wiekowy. Od 15-21 lat. Włączyłam telefon. SMS-y od przyjaciółki z treścią:
- Dasz sobie z tym radę.
Zamurowało mnie. Od razu oddzwoniłam z pytaniem:
- O co chodzi? Nic nie rozumiem z tych SMS-ów.
Odpowiedziała tylko:
- Przepraszam. Myślałam, że wiesz.
Rozłączyła się. Nadal nie wiedziałam, o co im wszystkim chodzi.
Wyszłam z domu. Po kilku minutach wróciłam ze łzami w oczach. Rodzice dopytywali się, co się stało. Milczałam. Nie chciałam z nikim rozmawiać. Tylko kuzyn nakłonił mnie do rozmowy. Zapytał:
- Co się dzieje?
Odpowiedziałam tylko:
- W wypadku zginęli moi koledzy. Dlaczego Oni?
Zamilkł. Wykrztusił tylko:
- Przykro mi.
Zostałam sama w czterech ścianach. Ciemność. Cisza. W myślach świadomość, że już ich nie zobaczę. Tak minął mi ten koszmarny dzień.
Następnego dnia - pamiętam - po ugotowaniu obiadu, zdrzemnęłam się. Oczywiście myśli nie dawały mi spokoju. Cały czas. Obudziłam się. Wyszłam na dwór. Padał deszcz. Było chłodno.
16. czerwca - pogrzeb. Smutek. Ból w sercu. Widok zrozpaczonych rodziców ofiar. Nie dało się tego wytrzymać. Łzy napływające do oczu. Bzdury pisane w gazetach. Obwinianie i krytykowanie osób, które zginęły. Chciałoby się cofnąć czas... Minęły dwa miesiące od tej tragedii i zdarzyła się następna.
3. sierpnia - dzień, który mijał mi nawet dobrze. Wizyta u kuzynki. Herbata. Rozmowa. Nikt nie zdawał sobie sprawy, że coś się stało. Wyleciałam, żeby wracać do domu.
Po drodze wpadłam do Karoliny. Zauważyłam jej zapłakaną twarz. Zapytałam:
- Karolina, stało się coś, o czym chciałabyś mi powiedzieć?
Milczała. Tylko jej oczy szkliły się od łez. Zwlekałam, czekając na odpowiedź. Wieczór. Spytałam po raz kolejny:
- Stało się coś?
Ze smutkiem odpowiedziała tylko:
- Darek.
Wiedziałam, że chodzi o mojego przyjaciela. Po chwili zamilkłam. Tysiące myśli na minutę. Co mogło stać się z Darkiem?
Nagle przerwała moje milczenie, mówiąc:
- Nie załamuj się. Dasz sobie z tym radę. Trzeba żyć dalej.
Domyśliłam się, że mój przyjaciel nie żyje. Płakałam. „Grunt pod moimi nogami się zawalił”. Nic nie ma już znaczenia. Nie ma osoby, na którą mogłam liczyć. Wybiegłam. Wróciłam do domu. Cała zapłakana. Nikt nie wiedział, dlaczego jestem przygnębiona. To się stało tak nagle. Noc. Płacz. Jego już nie ma. Ranek. Kilka pytań na raz.
- Dlaczego jesteś smutna? Trapi cię coś?
Pytania rodziców znikały za gęstą mgłą. Nie odpowiadałam na żadne zadane, pytanie. Zamknęłam się w sobie. Nic do mnie nie docierało. Dopiero po dwóch dniach oprzytomniałam. Kolejny pogrzeb. Nie dałam rady pójść. Poszłam na cmentarz po kilku dniach. Zobaczyłam rodziców Darka. Powiedziałam sobie w myślach:
- W mojej pamięci zostaniesz na zawsze. Będę wspierała twoich rodziców w każdej sytuacji.
Chociaż minęło już dużo czasu od tych tragedii, to w sercu pozostały mi jeszcze wspomnienia.
| Średnia: 4.3/5 Oceniony 21 raz(y). |
Pokaz arty autora
|
|
|
Komentarze
Fencis: 15-02-2010 16:30 Dlaczego miałbym skończyć? Nie muszę Cię znać aby wyrazić opinię o artykule.
Opcja komentarzy jest od tego by wyrazić własne zdanie :].
Powiadomią Cię? aa.. czyli wykupili już darmowe minuty na Twój numer by mówić, że marchew się przypala ;]
Ja swoje przemyślenia chowam w czeluściach Internetu, tak aby taka alicja15 ich nie dostała.
Gdzie ja mam uczucia?
Nie mam ^^
Zastanowiłem się i odpowiadam, tak dalej będę pisał 'moje głupie komentarze', które są kompletnie niezgodne z Twoimi argumentami dlatego 'są głupie' ;).
Aha, btw.. Zgłaszanie moich komentarzy mija się z celem. Nie naruszam regulaminu. A to, że nie jestem maksymalnie uprzejmy to inna sprawa ;]
| alicja15: 15-02-2010 10:52 Fencis_może skończysz już te swoje komentarze. Nie znasz mnie tak samo jak nie znasz rodziców Darka. Żeby wiedzieć co się u nich dzieje to nie muszę ich śledzić, bo sami mnie o tym powiadomią. Być może Twoje arty są naciągane ?? Nie wiem, jak na razie nie przeczytałam żadnego.
Art o umieraniu ? Tak! Czasem warto napisać to co się czuje, choćby na jakimś blogu. Gdzie Ty masz uczucia ? "No przepraszam, ale morda sama się uśmiecha jak czyta się coś takiego." - dla Ciebie ten art jest dziwny, śmieszny itd., ale dla mnie NIE !! Więc zastanów się czy dalej będziesz pisał te swoje głupie komentarze.
| Fencis: 15-02-2010 00:01 Anx, napisz art to podyskutujemy ;]
Jak chcesz to mogę Cię z góry potraktować i napisać to samo co do alicja15.
Twoja 'smutna historia' Anx, nie zmieniła mojego zdania, że ten art jest naciągany. Napisała, że zmarło się jej znajomym i tyle. Jakiś morał? Podsumowanie? Nie.. Po prostu sucha historia o umieraniu.
No.. oprócz dozgonnego przyrzeczenia, że będzie śledzić rodziców tego kolegi by ich wspierać
No przepraszam, ale morda sama się uśmiecha jak czyta się coś takiego.
| Anx: 13-02-2010 10:32 Ten art jest za bardzo wzruszający by mógł być naciągany.Wzruszyłam się.Mi w jednym roku w odstępie tylko dwóch miesięcy umarło troje bardzo bliskich osób w rodzinie. Fencis_czy to też byś wziął za lekko udawaną historię z życia? Czy odebrałbyś to tak jak napisałeś Alicji15 ""Wszyscy wokół mnie umierają, patrzcie na mnie i pocieszajcie w komciach.
Aż chce się powiedzieć: "Jedna morda mniej do wykarmienia".
Osobiście współczuję Alicji15_
| darasgirl: 3-02-2010 17:13
| alicja15: 2-02-2010 16:48
| Fencis: 31-01-2010 23:22 @alicja15
Nie wątpię w to, że ta historia się wydarzyła (w końcu to nie dział opowiadania).
Jako czytelnik odebrałem ten art jako: "Wszyscy wokół mnie umierają, patrzcie na mnie i pocieszajcie w komciach".
Aż chce się powiedzieć:
"Jedna morda mniej do wykarmienia"
| alicja15: 31-01-2010 20:47 Fencis_Znałam ich wszystkich . z Darkiem się przyjaźniłam .Ta historia wydarzyła się naprawdę. A naciągane to moze sa Twoje teksty.
[*]
| agaaxd: 31-01-2010 16:09 smutne : (
| Fencis: 30-01-2010 17:46 "W mojej pamięci zostaniesz na zawsze. Będę wspierała twoich rodziców w każdej sytuacji."
Tzn. że autorka będzie chodzić za nimi do końca życia i sprawdzać czy wszystko u nich jest w porządku?
Po co sobie wciskać kit jak i tak tego się nie spełni
Sam artykuł jak dla mnie lekko naciągany.
|
|
Dodaj komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...
|