Uzależnienia Subkultury Zdrowie Filozofia Miłość Szkoła Seks Inne Wywiady Opowiadania Poezja
Skok na główn±!

Móc powiedzieć: 'Nic się nie stało'.

Autor: m_myszka_a
Odsłony: 1867
Data: 18-06-2008

Wolnymi krokami idziesz do domu. W ręce trzymasz telefon i nie wiesz, co zrobić. Obiecałeś, że zadzwonisz, gdy będzie po wszystkim. Wszyscy w Ciebie wierzyli, trzymali kciuki, dodawali wiary i motywacji... a tu co? Oblewasz, nie zdajesz... zawodzisz. Czujesz się podle, bo wiesz, że w Ciebie wierzono. Wiesz, że ta sprawa miała zadecydować o tym, co dalej. A jednak Ty zostałeś w miejscu lub co gorsza Twoja porażka odebrała Ci szansę na rozwinięcie skrzydeł. Każdy, kto ma w sobie ciut ambicji i ludzi, którzy są dla niego ważni, wie, jak boli, gdy się zawodzi. Nie chcemy, by dotykało to nas ze strony innych, nie chcemy zawodzić. Zrezygnowane spojrzenie rodziców, chłopaka czy przyjaciół dobija, mimo że i Ty przeżywasz już od pierwszej chwili swoją porażkę.

Jak sobie radzić z tą sytuacją? Jedni zamykają się w pokoju, wyrzucając sobie swoją głupotę, nieuwagę, brak starań. Inni w takiej chwili najbardziej potrzebują uśmiechu najbliższych, przytulenia i zwykłych słów: Trudno, nic się nie stało. Jeszcze inni, nie załamując się, nabierają motywacji, wyciągają wniosku, próbują wszystko naprawić.

Jak jednak zareagować, kiedy najbliższa osoba zawodzi na całej linii? Co zrobić, kiedy osoba ta, która była dla Ciebie wzorem do naśladowania okazuje się ostatnim głupcem? Ciebie karci za to, że robisz coś, na co on się nie godzi, coś, co jest nie po jego myśli, bez jego wiedzy. A jednak sam robi to samo...
Do Ciebie ma żal, że próbujesz ułożyć sobie życie. Że chcesz wyjechać z chłopakiem, którego kochasz za granicę, by móc zacząć żyć razem tak, jak chcesz... Ma żal, że nie dochodzą do Ciebie jego słowa, przekonywania, mówi, że masz czas. Powtarza ciągle, że w domu masz wszystko, a tam czeka ciężka praca, usamodzielnienie. A sam...

Oszukuje, by nikt nie przeszkodził mu w planach. W chwili emocji, bez zastanowienia, bez powiadomienia żony i dzieci wiezie ukochanego psa do uśpienia. Nie był to jego pies, a całej rodziny. Po czym wraca z płaczem, mówiąc, że ulżył Dżekiemu. Co teraz? Patrzysz na człowieka, który był dla Ciebie wzorem, który wydawał Ci się wspaniałą osobą, a jednak w tej chwili ta osoba staje się dla Ciebie obca. Do Ciebie ma żal, że chcesz ułożyć sobie życie, nikogo przy tym nie krzywdząc. A on sam robi coś nie fair. Nie miał prawa usypiać psa bez wiedzy reszty. Nie miał prawa zabrać szansy na pożegnanie się.

Dziś nie potrafi spojrzeć nikomu w domu w oczy. Sam płacze jak dziecko, bo nie tak łatwo przyzwyczaić się do faktu, że ktoś, kto był 13 lat z nami... że dziś go nie ma. Nie potrafi spojrzeć na nas, bo wie, że większej krzywdy nie mógł wyrządzić. Nie próbuje tłumaczyć, że zrobił źle... co myśli? Nie interesuje mnie. Zrobił źle, nie chodzi o fakt uśpienia, ulżenia mu, bo być może miał rację. Chodzi o fakt, że nie interesowało go zdanie reszty rodziny.
Zwierzę nie jest rzeczą, którą można wymieniać, kiedy się tylko chce. Zwierze nie jest jak samochód, że stary zastąpisz nowym. On był jednym z członków naszej rodziny, a przecież w rodzinie trudne sprawy podejmuje się wspólnie. Szkoda, że człowiek, który ma żone i dzieci od 25 lat nagle o tym zapomniał, uznał, że wiedza reszty zainteresowanych jest zbędna i lepiej, jak dowiedzą się po fakcie. Co myślał, kiedy wracał do domu? Czy wiedział, że matka powie, że nie chce go znać, a córka zabroni wtrącania się w jej życie. Czy wiedział, że robiąc coś takiego, straci tytuł wyjątkowego ojca? Czy wogule go to obchodziło? Już w to nie wnikam.

Pamiętam, jak miał żal o moje niezdane prawko, kiedy powiedziałam, że nie interesują mnie studia, a tuż po maturze chcę wyjechać za granicę. Że wybieram chłopaka, którego kocham i to dla niego chcę zostawić rodzinę. Wiedziałam, że go zawiodłam, wiedziałam, że nie takie miał co do mnie plany. Chciał, by jego ukochana córeczka była w życiu naprawdę kimś, by nie musiała ciężko pracować fizycznie, a jednak zawiodłam jego oczekiwania, wybrałam inną drogę, źle się z tym czując. A co on teraz zrobił? A co teraz ja mam myśleć? Jak ja mam się czuć?

Stracił w moich oczach wizerunek dobrego, mądrego i wspaniałego mężczyzny. Dobrego ojca i męża. Rozumiem, człowiek popełnia błędy, ale takich błędów się nie popełnia. To nie było nieumyślne, po prostu w danej chwili nie obchodziło go, co myślą inni, zupełnie nas olał, nie pomyślał, że ta sprawa zmieni w domu wszystko.

Ktoś zapyta, co czuję do ojca, kiedy uderzył w najczulszy dla mnie punkt. W dzień, kiedy to zrobił, wykrzyczałam mu wszystko. Czułam nienawiść. Dziś, kiedy trochę ochłonełam, czuję żal. Zawiódł na całej linii. Wiem, że chciał dobrze, bo pies się męczył, ale nie rozumiem, jak mógł tak ważną decyzję podjąć bez nas. Dlaczego nie pomyślał, że ostatni raz chcę z nim iść na spacer, pobawić się, pogłaskać i spojrzeć w oczka? Czy nasze uczucia naprawdę nie miały znaczenia? Nic z tego nie rozumiem. Chciałabym z nim porozmawiać. Zapytać dlaczego, pozwolić, by się wygadał, ale nie potrafię. Nie potrafię ukryć żalu. Tyle się starałam, by był ze mnie zadowolony. Ostatni miesiąc był dla mnie trudny. Chłopak daleko, matura, prawko... Wszystko naraz. Starałam się nie zawieść, chciałam być taka, jak on. Zawsze wszystko robił dobrze, zawsze jakoś mu się wszystko udawało... Byłam dumna, że mam takiego tatę, dopóki... No właśnie, dopóki nie zawiódł w taki sposób, którego darować się nie da. Chcałabym, by zawiódł inaczej. Może byłabym w stanie powiedzieć czasem, jak on: nic się nie stało. To niemożliwe, bo stało się zbyt wiele.

Średnia: 3.7/5 Oceniony 3 raz(y).

Pokaz arty autora

dodajdo.com
Jak dodać własny artykuł?
Komentarze
BabyGiRL:30-06-2008 01:03
ja mysle ze z jednej strony wlasciwie dobrze zrobil... A jesli reszta rodziny by sie nie zgodzila a pies umieralby w cierpieniu? Chcial dobrze.... Zebyscie nie mieli wyzutow sumienia, a on je ma napewno. oprocz tego ze zabil psa(ze tak powiem:P) to jeszcze rodzina go znienawidzila. Dziewczyno zrob z tym cos...jesli zawsze byl taki dobry...
mysle ze musisz z nim pogadac. czasem trzeba sie przelamac...pozdro:*

swistof24-06-2008 20:22
hmm.. wiele razy zastanawialam sie nad tym.. z calego serca chce sie przebaczyc ale wlasnie serce nie pozwala.. trudna sprawa.. gdyby z moim pieskiem tak by sie stalo to nie wiem czy potrafilabym wybaczyc.. trzymaj sie:*

MMajeczka20-06-2008 08:21
Ja osobiście uważam że jest w tym trochę przesady bo może warto pomyśleć dlaczego tata tak zrobił ... przecież on po prostu chciał oszczędzić wam łez, smutku, ja szanuje takie rozwiązanie i chyba nawet popieram

Co do tekstu to napisany fajnie i dobrze sie czyta :) pozdr

tofikowa_9118-06-2008 17:59
Przykre, ale prawdziwe. Często jest tak, że ludzie, którzy od nas oczekują najwięcej robią coś, o czym tak trudno zapomnieć. Coś, czego się nie da wybaczyć.
I ciężko jest wstać, uśmiechnąć się i powiedzieć: nic się nie stało. Jest tak ciężko, że to niemal niemożliwe.
To tak, jakby zapomnieć o was, nie wiem, może myślał, że tak będzie lepiej, że będziecie mniej cierpieli...
Ludzie zawodzą, ty zawiodłaś go wiele razy, ale się starałaś, on zawiódł w tak potężny sposób, ale sądzę że też się starał. Chciał żeby było lepiej, nawet jeśli wtedy o tym zapomniał, to przez te 25 lat na pewno się starał.
Nie musisz mu skakać na szyję z radości, nikt ci nie każe, ale pamiętaj nie tylko o tym, przypomnij sobie i to co dobre.
Pzdr.

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...