Uzależnienia Subkultury Zdrowie Filozofia Miłość Szkoła Seks Inne Wywiady Opowiadania Poezja
Skok na główn±!

Koniec na zawsze..

Autor: m_myszka_a
Odsłony: 521
Data: 11-05-2007

Kilka miesięcy temu pisałam o przyjaźni. Przelałam tu wiele myśli i pięknych słów o tym co było między mną a Tomkiem - moim przyjacielem. W tekście "Co Ty wiesz o życiu?" pisałam o Jego mniemanej chorobie, o tym jak odwrócił się ode mnie, postawił krzyżyk na nas. Dziś sprawy nabrały całkiem inny obrót.
Od czasu tamtego arta wiele się zmieniło. Okazało się, że nic poważnego mu nie dolega, a już na pewno nie umrze. Do kogo wtedy przyszedł? Do tej, która mimo, iż daleko - była najbliżej. Z dnia na dzień mimo wszystko było lepiej. Ona schowała swój żal do kieszeni, On postanowił zacząć wszystko od nowa.

Nie odezwał się już nigdy więcej do Kasi. Postanowił wrócić do tego jak było zanim się rozsypał. Wrócił do byłej dziewczyny. Nie podobało mi się, ale to jednak Jego życie, jego sprawy. Nie chciałam naciskać, nie chciałam kolejnych spięć. Dopiero co wszystko się ułożyło. Jednak nie trwało długo...

Kolejne dni, które spędzaliśmy we troje. Ja, On i nasz przyjaciel - drugi Tomek. Byliśmy najlepsi. Wierzyłam, że lepszych kumpli nie mogłam sobie wymarzyć. Uważałam "Tak to prawda, żadna dziewczyna nie zastąpi przyjaźni z facetem". Czułam, że mam to szczęście. Czułam, że mam coś wyjątkowego. Zazdroszczono nam braku tabu i nieśmiałości między sobą. Rozmawialiśmy o wszystkim, zero tajemnic, tabu, skrępowania. To przy nich wiedziałam, że jeśli coś jest źle to przytulą, że mogę liczyć na dobre słowo... Przeliczyłam się. Fakt, mogłam przyjść przytulić się jednak nie było to prawdą do końca. W wyżej wymienionym arcie pisałam, że podobaliśmy się sobie fizycznie jednak nigdy nic... Wspomniałam o tej granicy której nigdy nie przekroczylibyśmy. Dziś małe sprostowanie. Ja bym tego nie zrobiła.

On... Jakiś czas temu. Jesteśmy naszą trójką u jednego z nas w domu. Nasz przyjaciel, ten trzeci siedział na gg. My zaś rozmawialiśmy... Pamiętam, było mi smutno. Tomasz mnie pocieszał. Wyglądało to tak jak zawsze, przytulił powiedział "Będzie dobrze, wiesz, że zawsze mimo wszystko masz nas". Wiedziałam, czułam, że tak jest. On, by poprawić mi humor wspominał o przeszłości, o tych śmiesznych sprawach. Udało mu się, dobry humor powrócił. Później wymyślił jakąś dziwną grę na temat odwagi, sam zaś ku mojej twarzy swoją zbliżał się coraz bardziej. Jak to odebrałam? Jak zabawę... Nie przeszło mi przez myśl, że czegoś ode mnie chce... Przecież miał swoją dziewczynę. A właśnie, mój błąd.. myliłam się. Być może jestem naiwna, być może w ogóle go nie znałam. Dziś wiem jedno. Tamta chwila i Jego słowa "No jeszcze trochę bajerów i Martyna by mnie pocałowała...z nią nie tak trudno". Zabolało... Jak mógł powiedzieć to chłopak, który śmiał nazywać siebie przyjacielem? Jak mógł powiedzieć to, skoro zna mnie tyle lat? Albo to tylko mnie się wydawało, że mnie zna. Jednak zabolało, bo nie czuje się łatwa. Nigdy taka nie byłam, nigdy nie zrobiłam kroku w bok. Nigdy nie przekroczyłam granicy z żadnym z kolegów. Zawsze kiedy On posuwał się za daleko odsuwałam się ja... Wszystko jednak traktowałam jako żart i zabawę. Czyżby mój kolejny błąd?

Dziś Tomek nie czuje się winny. Zapytałam dlaczego? Po tym wszystkim? Jak mógł... Byłam przy nim mimo wszystko, kiedy było mu źle. Kiedy wszyscy się odwrócili, ja przy nim byłam. Jak mógł się tak odwdzięczyć? Za co to wszystko? Skąd w ogóle w nim te myśli, że moglibyśmy? Tyle razy była o tym mowa, zawsze ta granica wytyczona i te słowa z każdej ze stron - tylko przyjaźń nic więcej. Nie rozumiem jak mógł tak powiedzieć. Rozmawiając z nim, poprosiłam o przykład faktu, iż jestem łatwa... Milczał. Wybrał inne rozwiązanie. Nie chciał tłumaczyć dlaczego tak powiedział. Nie chciał przeprosić. Wybrał zakończenie przyjaźni. Nie chciałam tego, jednak to co czuję, ten gniew... To on nie pozwolił mi nas ratować. Nie wybaczę mu tych słów. Tym bardziej, że nigdy w życiu nie zrobiłam nic złego, nie miał prawa tak powiedzieć! Nie miał prawa tak postąpić. O co właściwie mu chodziło? Tyle pytań... Do dziś bez odpowiedzi. Właściwie to nie chcę znać odpowiedzi. Nie z jego ust.

Smutno jest czytać poprzedni tekst o nas. Te wszystkie piękne słowa, te chwile razem spędzone, te problemy, z których wybrnęliśmy. Kiedy wierzyłam, że to "na zawsze"... Porażka, przykre rozczarowanie. Jeśli przyjaźń jest nietrwała, tak krucha mimo wszystko, to ja przestaje wierzyć, że cokolwiek jest na zawsze.

Średnia: 3.5/5 Oceniony 2 raz(y).

Pokaz arty autora

dodajdo.com
Jak dodać własny artykuł?
Komentarze
bo...gusia0124-05-2007 16:33
przyjazn to powazna sprawa...wydaje mi sie jednak ze własnie za powaznie do niej podchodzisz...jesli chodzi o chlopaka...bo miedzy chłopakiem a dziewczyną nigdy nie bedzie czystej przyjazni ...jesli jak wspomniałas w tekscie swym interesującym ...podobacie sie sobie fizycznie..wydaje mi sie ze to dlatego on ptóbował sie do Ciebie zblizyc...widocznie jego dziwczyna nie jest ta na która czekał i czeka nadal...moze dotarło do niego ze Ty nią jestes...wkoncu tak sweitnie sie dogadujecie...watpoie zeby był z kims kiedys tak blisko jak z Tobą...i przerobił tyle tematów i przezył sytuacji co z Tobą....wiecioe zapewno o sobie wszystko a to jest w zwiazku najwazniejsze...ja nie wierze w przyjazn miedzy chłopakiem a dziewczyna...najpierw robia sobie granice....planują co mogą a czego nie...jest juz ta intrukcja usługi w stosunkach...a pozniej co?? jedna z osób i tak naruszy ją...porzekroczy...złamie...chocby słowem...zle sie on wyraził!! nie powiem!! sugerowął ze jestes łatwa skoro zawsze uzawasz na siebie...nie pozwalasz na wiele...nie chcesz złej opini...bo cenisz siebie... nie jestes zabawką...na krótka....nie ty na jedną noc!! wiec rozumiem Twoją reakcje...ale mysle ze zazartował perfidnie...moze odarziła go Twoja powaznosc....mzoe powinnas wyluzowac....a jesli on tak od tak odszdł sobie i w dupie miał to co było to co sie kreciło...to co sie utworzyło miedzy wami to jest zwyczajnym głupcem ...kiedys sie obudzi i wkoncu dotrze do niego...ze stracił osobe która mogła mu teraz odmieniac z dnia na dzien zycie...na piekniejsze!! buziaki

Banchee12-05-2007 10:23
Ja też mam problemy z przyjacielem...a raczej z byłym przyjacielem;/ był i go nie ma...bo mnie nie potrzebuje tak bardzo jak ja jego...zdecydował za nas oboje, a teraz i ja odpuściłam ratowanie naszej przyjaźni...hmm...asica131 - moim zdaniem to nie twoja wina, byłaś szczera, a bardziej zraniłabyś go kłamstwami...nie byłam w takiej sytuacji jak ty, ale wydaje mi się, że powinnaś zaryzykować i powiedzieć mu co czujesz...delikatnie, ale zdecydowanie...nie wiem jak to się skończy, ale wiedz jedno, jeśli jest twoim przyjacielem nie opuści cię i mimo wszystko będzie z Tobą, jako przyjaciel oczywiście...a jeśli nie to...sama wiesz...ale nie martw się, mimo wszystko będzie dobrze - bo musi...a ja wiem co mówię:) pozdrawiam...

asica13111-05-2007 23:21
Eh...Skąd ja to znam?Podobna sytuacja!Ja i ich dwóch!Tylko my nie prazyjaźniliśmy się az tak bardzo,ale też....Te wspólnie spędzone chwile,te ogniska,te spacery,te wygłupy...Popłakałam się!Tylko w naszym przypadku to jest troszkę inaczej!Zaczęło się raczej od zakochania!Najpierw M. od podstawówki!Ja go lubiłam,nie mogłam mu zaoferować nic więcej niż przyjaźń,chociaż chciałam...A potem K.(przyjaciel M.)!Najpierw sie zaqmplowaliśmy,potem z jego strony było coś więcej...a ja jak zwykle nic!Nic nie mogłam zrobić!No cóż!K. odpuścił,M. nie!To było prawdziwe uczucie,teraz to wiem!No ale pozostaliśmy przyjaciółmi!Było całkiem ok,chociaż wiedziałam,że ze strony M. to coś więcej!No nic...Nio i tak się toczyło aż do teraz!Do niedawna!M. coś nagle odbiło,obraził się...Za co?Za OGÓŁ!Co to znaczy?Ja nie wiem,on nie chciał rozmawiać!A K. oczywiście też poszedł w strony M.!Czemu się obraził?Bo trzyma strony M.!I tyle,w końcu co mnie to obchodzi?I chyab miesiąc przepłakany,szkoła zawalona,bo jak tu się uczyć myśląc o M.?OK,wyciągnęłam ręke do M.i o dziwo bez niczego on pogodził sie!Jeszcze nie jest tak samo,ale coraz lepiej...Jeszcze nie było okazji pogadać!Zdarzy się taka?Mam nadzieję!Ale nadal mi ciężko...źle mi bez niego!I już wiem czemu...Ja...no właśnie,TAK!W końcu,o kilka lat,o kilka miesięcy za późno!Dopiero zrozumiałam co tak naprawdę czuje!Tylko nie wiem czy mu to powiedzieć?Chyba jednak nie...Jemu chyba przeszło,więc po co rozdrapywać rany?Tylko ja tak nie mogę!Jak ja mogłam go tak traktować?Eh...chyba serce mi pęknie!Nie,chociaż nie...Ja go nie mam,bo czy ktoś normalny mógłby tak traktować inną osobę,tak bawić sie jej uczuciami?Nie!Teraz płaczę!Ok,napisałam że to coś podobnego,teraz widzę że nie!Ale musiałam napisać,musiałam się komuś wyżalić!Musze z nim pogadać,może chociaż się dowiem z jakiej przyczyny był ten FOCH!A może to przez to....może już nie wytrzymał...nie dziwię się,przez tyle czasu!Teraz żałuję,że przez jeden dzień,w ciągu jednej h,jednej min.,jednej sek. wszystko się rozpadło,runęło jak domek z kart...Ale czy mogłam coś zrobić?Czy to była moja wina!Błagam niech ktoś mi powie...Co mam robić,jak sie zachowywać!Po prostu niech ktoś cokolwiek powie;(

Nieznany11-05-2007 19:34
=( Eh... ja nigdy nie wierzyłam w taką przyjaźń na zawsze... do końca. Za rok,dwa trzy albo cztery... moja 'paczka' rozejdzie się do innych szkół i pozostanie tylko wspomnienie... od czasu do czasu spotkam ich na ulicy powiem 'cześć'... i tyle... będzie minie i nie wróci... już nigdy. Każdy z mojej paczki znajdzie innych [nowych] przyjaciół... tak już jest... smutne? może... <3maj się> wiem że to musi boleć... ale... no właśnie zawsze jest jakieś ale, pa ;*

nadie11-05-2007 17:17
Smutne. Czasem tak trudno uwierzyć, że nasi przyjaciele, tak naprawdę nimi nie są;( To przykre. Przykre, ale niestety prawdziwe.
Piękny art...

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...