Uzależnienia Subkultury Zdrowie Filozofia Miłość Szkoła Seks Inne Wywiady Opowiadania Poezja
Skok na główn±!

Carpe diem!

Autor: okno
Odsłony: 971
Data: 13-04-2010
Z każdą chwilą umieramy. Z każdą chwilą zbliżamy się do śmierci. Czas pędzi w zawrotnym tempie, a my - zwykli śmiertelnicy - nie możemy go zatrzymać. Czy myślałeś kiedyś nad tym, czy będziesz zadowolony z życia, z tego, co tu dokonałeś, kiedy już odejdziesz? Czy kiedy będziesz stary i nie będziesz już mógł realizować młodzieńczych planów, będziesz mógł spokojnie czekać na śmierć? Czy kiedy będziesz umierał, a przed oczami zobaczysz całe swoje życie, będziesz czuł zadowolenie? Na pewno dużo razy zetknąłeś się w swoim życiu z hasłem „carpe diem”. Ale czy kiedykolwiek zatapiałeś się w myślach, jak je możesz wykorzystać? Czy kiedykolwiek spróbowałeś spełnić swoje marzenia? Czy jeśli Ci nie wyszło, poddałeś się czy podniosłeś, dzielnie stawiając czoła przeciwnościom?
W jaki sposób mogę wykorzystywać hasło „carpe diem”? - zapytasz. Oj, wiele jest sposobów. Dla jednego może to być dziennikarstwo, dla innego wychowywanie innych, pływanie, malarstwo, taniec... Każdy może je inaczej realizować. Dlaczego? Bo każdy ma swoje indywidualne marzenia, nie ma dwóch takich samych ludzi. By „chwytać dzień”, musimy znaleźć cel swojego życia, uwierzyć, że marzenia się spełniają i nie poddawać się, gdy napotykamy przeszkody podczas realizowania ich.

Jak ja chwytam dzień? Należę do ZHP, które mi w tym bardzo pomaga. Mimo, że harcerstwo nie zawsze jest odbierane pozytywnie, nie wstydzę się munduru, który ubieram. Słysząc docinki kolegów: „harcerzyk, harcerzyk!” czy sarkastyczne „fajne macie mundurki”, nie zniechęcam się. Mimo tego, że nie wiedzą, czym jest harcerstwo, z góry wystawiają opinię. Mają złe wyobrażenie o tej organizacji. Nie wiedzą, że nie znają radości śpiewania przy gitarze, wyjazdów na rajdy czy biwaki, zagapieni przez cały weekend w telewizor. Nie poznają tylu ludzi, którzy emanują szczęściem i pogodą ducha. Nie poczują klimatu prawdziwego ogniska harcerskiego. Nie zaznają również radości chodzenia po górach z przyjaciółmi, spędzonego z nimi całego dnia, nie będą mieli tak często przebywania z rówieśnikami przez tak długi czas. Dzięki harcerstwu odkrywamy swoje wady i słabości, pokonujemy je, zdobywamy szczyty, doskonalimy siebie. Uważam, że dzięki tej organizacji lepiej wykorzystuję piękno świata i to, co otrzymałam od Boga. Wiem, że nie warto przejmować się opiniami tych, którzy nie mają pojęcia o Związku Harcerstwa Polskiego, jego ideach, celach. Bo jak można wyrażać swoje zdanie na temat czegoś, czego się nie spróbowało?

Zośka, Rudy i Alek - bohaterowie książki A. Kamińskiego pod tytułem „Kamienie na szaniec”. Jednak treść tej książki to najprawdziwsza opowieść o wojnie i przyjaźni. Żyli naprawdę. Zawarte są w niej autentyczne wydarzenia, o których możemy poczytać w książce do historii czy w encyklopedii. Oni również „chwytali dzień”. Mieli swoje marzenia i cele, które realizowali. Chodzili do porządnej szkoły, należeli do dobrej organizacji młodzieżowej. Rudy dawał korepetycje, Alek był świetnym narciarzem, Zośka był bardzo wysportowany - brał udział w wielu zwodach sportowych i zajmował dobre miejsca. Kiedy wybuchła wojna, życie chłopaków uległo radykalnej zmianie. Musieli na nowo budować swój świat w niebezpiecznym kraju. Chcieli żyć w wolnym państwie. Walczyli z Niemcami, początkowo działając w służbie Małego Sabotażu, następnie przechodząc do Grup Szturmowych. Wiedzieli, że lada chwila mogą umrzeć. Zdawali sobie sprawę, że każdy dzień może być dla nich ostatni. Żyli według zasady „carpe diem”. W obliczu wojny nie zapomnieli o przyjaźni, miłości i rodzinie. Potrafili oddać za siebie nawzajem coś najcenniejszego - własne życie.

Bohaterem literackim, który chwytał dzień, był Don Kichot z Manczy. Dzięki wyobraźni i sposobowi bycia stał się jedną z moich ulubionych postaci literackich. Był człowiekiem w podeszłym wieku, który czytając książki o rycerzach postanowił wyruszyć w świat i spróbować go naprawić. Stał się „błędnym rycerzem” - jak sam siebie nazwał. Niektórzy mogliby nawet rzec, że był szaleńcem, że Cervantes napisał książkę o chorym psychicznie starcu. Podróżował na chudym, szkapowatym koniu, jego towarzysz Sancho Pansa zaś na ośle. Wybranką jego serca była zwykła wieśniaczka, nazwana przez niego Dulcyneą. Walczył z wymyślonymi stworami. Stoczył bitwę z olbrzymami, które w rzeczywistości były wiatrakami. Don Kichot był „niepoprawnym marzycielem”. Gdyby nie ludzie tacy jak on, nasz świat byłby szary. Kolorują go, nadają mu barw. Dzięki nim życie jest piękniejsze, lepsze. Powinniśmy wziąć sobie do serc historię tego człowieka. Może dzięki Don Kichotowi zmienimy spojrzenie na świat i nasz system wartości. Bowiem wielu ludzi na pierwszym miejscu stawia dobra materialne, a na szarym końcu uczucia, marzenia i swoje cele. Don Kichot chciał zostać „błędnym rycerzem”. Według mnie stał się nawet kimś więcej. Spełnił swoje marzenia mimo krytyki innych. Kiedy umierał, był szczęśliwy, że spełnił to, czego pragnął. Uważam, że powinniśmy zrozumieć dzieło M. Cervantesa jako wskazówkę i dobrą radę: „carpe diem”.

Jak powinniśmy w dzisiejszym świcie wcielać w życie zasadę „carpe diem”? Przede wszystkim trzeba żyć tak, byśmy cieszyli się z każdego dna. Nie wiemy, co może nam się przytrafić jutro. Nie możemy wmawiać sobie, że na realizowanie marzeń mamy jeszcze czas w przyszłości. Wstając rano, powinniśmy zastanowić się, do czego zmierzamy w życiu, czy je sobie ułatwiamy, czy tak naprawdę komplikujemy. Jeśli będziemy chwytać dzień, kładąc się spać, będziemy szczęśliwi. Dlaczego? Bo wycisnęliśmy go, jak tylko się dało, zbliżyliśmy się do osiągnięcia swoich marzeń, mamy świadomość, że zrobiliśmy tego dnia wszystko, co byliśmy w stanie uczynić, by dojść do celu. Czasami zastanawiamy się, dlaczego ludzie są smutni. Uśmiechając się i ciesząc, wprawiamy w taki stan drugiego. Radość, podobnie jak i smutek, są „zaraźliwe”. Widząc na ulicy człowieka uśmiechającego się do nas, momentalnie się rozpogadzamy. Natomiast, gdy drugi człowiek płacze, popadamy w zakłopotanie i rozmyślamy nad tym, co go trapi. Zamiast się zastanawiać, w imię zasady „carpe diem” winniśmy go pocieszyć i starać się pokazać, że wszystko ma swoje dobre strony i należy odnajdywać we wszystkim tę drugą - radosną, która nawet czasem będzie banalna. „Carpe diem” - chwytaj dzień, spełniaj marzenia, ciesz się z drobnostek. Wiedzmy, że każdy dzień, godzina, minuta czy sekunda zbliża nas do śmierci. Nie wiemy, kiedy nasze życie dobiegnie końca, kiedy nasze serce się zatrzyma.

Chwytając dzień, poczujemy się szczęśliwi. Znajdując cel swojego życia, zdamy sobie sprawę, że marzenia się spełniają. „Carpe diem” - bo jutro może Cię już tutaj, na ziemi, nie być.

Gośka C.

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...
Login:
Hasło:
Nie masz jeszcze konta? Przypomnij hasło

Komentarze

Userinna0: 13-04-2010 19:54
Nawet mi sie podoba a zwrot carpe diem kojarzy mi sie z filmem który naprawde warto obejrzeć Stowarzyszenie umarłych poetów zachęzam do obejrzenia filmu