Uzależnienia Subkultury Zdrowie Filozofia Miłość Szkoła Seks Inne Wywiady Opowiadania Poezja
Skok na główn±!

Zazdrość o byłego partnera

Autor: Anna Lissewska
Odsłony: 12088
Data: 27-01-2006

To takie nieracjonalne, a zżera od środka... Wyobraźnia podsuwa niechciane obrazy, infekuje myśli, nie pozwala się cieszyć ze wspólnych chwil... Zazdrość, i nie ta urojona, nie te ciągłe obawy, że jest niewierny/a, że oczami wodzi za innymi, ma myśli nieczyste i nie wiadomo, co właśnie robi teraz z innym/ą, ale jakaś głupia zazdrość o to co było, minęło!

Głupia - niegłupia, bo żadne lekceważenie problemu, żadna logika i tłumaczenie nie pomoże, że teraz kocha już ciebie, o tamtym nie myśli, a twoja zazdrość tylko niszczy wasz związek.

Dotyczy kogoś, kto był przed wami, niekoniecznie pierwszego czy
znaczącego partnera seksualnego kochanej przez was osoby. Czasem tylko
tego, z kim wiązały się jej pierwsze znaczące przeżycia. I nie mówię o sytuacji, gdy wciąż jest blisko, przyjaźnią się, ona lubi spędzać z nim czas, często kosztem waszego. Albo wciąż o nim mówi, trzyma jego zdjęcie w portfelu... To rzeczywiście może budzić podejrzenia, czy tamten związek minął, czy w jej sercu jest miejsce na nowy. Piszę o sytuacji, gdy przeszłość partnera to tylko problem w twojej głowie, nieistniejący w teraźniejszości. Nawet jeśli trudno ci uwierzyć, że intymne chwile z przeszłości tego, z kim teraz jesteś, zajmują tylko ciebie.



Przeważnie dotyczy to osób, które same takiej przeszłości nie mają, obecny partner jest pierwszym. Zazdrość o jego byłego zwykle mija wraz z waszym doświadczeniem seksualnym, z ilością własnych partnerów, tak jakby fakt przyzwolenia sobie na posiadanie seksualnej przeszłości łączył się z pozwoleniem na to innym. Czasem jednak nawet bogate własne doświadczenie nie wyrzuca z głowy zazdrości o byłych kochanków partnera, niekiedy dotyczy to tylko jednego z nich.

Taka zazdrość nie jest domeną mężczyzn, ale rzeczywiście u nich występuje częściej, jakby pogląd, że kobieta ma być czysta i czekać z rozpoczęciem współżycia na tego właściwego, był głęboko zakorzeniony w ich głowach.



Chwilowa bolesna myśl o intymnych chwilach nie z tobą, przebłysk zazdrości są normalne. Każdy, nie odcięty od swoich uczuć człowiek takie miewa. Problem jest wtedy, gdy nie dają żyć, cieszyć się sobą nawzajem, cisną się do głowy zwłaszcza w chwilach samotności, lub przeciwnie - w chwilach intymnych, powodując spadek spontaniczności, niechęć do partnera, zanik podniecenia, zaburzenia erekcji...



Chęć bycia całym światem, także przeszłym i przyszłym dla ukochanej osoby, oraz lęk przed byciem porównywanym z jej byłym partnerem, to podstawowe powody takiej zazdrości.

Pisałam o tym nieraz, ale tu muszę wrócić do wywodzącej się z
niemowlęctwa potrzeby bycia najważniejszym, jedynym, wyjątkowym, na kogo
zwrócona jest cała uwaga świata. Z perspektywy niemowlęcia cały świat to
tylko ono i mama, więc żyją tylko dla siebie i tylko na siebie patrzą.
Kto zaznał deficytów w tym okresie życia, czyli nie zaznał tych oczu w
siebie wpatrzonych, lub, jeśli z różnych powodów nie chciał się rozstać
z taką wizją świata, tak będzie pojmował miłość. Fakt, że ukochana osoba
ma za sobą jakąś przeszłość, w której się nie brało udziału, czy też, że
był ktoś przed nimi, dla tych osób jest bolesnym zgrzytem w
podtrzymywaniu niemowlęcej iluzji. Także bycie kimś wyjątkowym jest poważnie zagrożone,
zwłaszcza u osób mających wątpliwości co do swojej wartości. Im wątpliwości większe, tym więcej lęku, że stare
doświadczenia działają na jego niekorzyść, bo tamten czy tamta mogli być
lepsi. A jeśli nawet nie byli, to sam fakt, że byli, obala mit bycia
jedynym na świecie dla ukochanej osoby.

Lęk przed rywalizacją, przed porażką, przed tym, by się nie okazało, że "miał dłuższego" (czego nie należy traktować tylko dosłownie), niektórym spędza sen z oczu. Dla tych, którzy zatrzymali się w fazie fallicznej rozwoju, czyli dla tych, którzy narządów płciowych - ich długości, wielkości, ciasnoty, a także
umiejętności seksualnych, używają do stawania w szranki z rywalami (co
dzieje się np. pod artykułem WIELKOŚĆ PENISA i jest przez redakcję nieustannie eliminowane z komentarzy), zamiast do miłosnego zbliżenia, były partner jest nie do zniesienia. Nie wiadomo jaki był, jakiego/jaką miał, jak biegły był w sztuce kochania... - każe żyć w ciągłej niepewności, jaką (w myślach partnera) pozycję się przy nim zajmuje. A jeśli jest się gorszym? Straszne!

Tymczasem można mieć mniejszego, być mniej doświadczonym, a bardziej kochanym. Wydaje się jednak, że tym osobom nie chodzi o miłość (do tego trzeba by było przejść do następnej fazy rozwoju - genitalnej), lecz o zaznanie ulgi, że wreszcie prześcignęli rywali. Nie mogą uznać, że na tym świecie "niestety" tak jest: JEDNO MAMY DŁUŻSZE, A DRUGIE KRÓTSZE OD INNYCH :)



Średnia: 3.2/5 Oceniony 11 raz(y).

Pokaz arty autora

dodajdo.com
Komentarze
mazurcia50226-07-2008 00:21
tez jestem zazdrosna o byla partnerke swojego chlopaka, ale zastanawia mnie dlaczego akurat o ta jedna? w koncu przede mna mial kilka dziewczyn.. jak myslicie czy to dlatego ze ma takie samo imie jak ja? czy moze dlatego ze ją jako jedyną z bylych mojego chlopaka znam?

Asienka:):)28-05-2008 18:02
hej... moj problem polega na tym ze nie potrafie zapomniec o nim mimo0 ze tak przez niego cierpialam... nadal go kocham tylko on tego nie wie... a zaczelo sie tak:
poznalam go w tamte wakacje juz pod sam koniec i pokochalam tak bardzo ze bylam gotowa zeby zrobic dla nie go wszystko zaslepiona miloscia i jego oczkami (a mial je naprawde boskie) bo prostu z nim bylam z chlopakiem moich marzen (dodam ze byl mlodszy i to sprawilo ze mu tak ufalam bo do starszych juz nie mialam zaufana) kochalam go calym sercem hmm...(i sie rozmarzylam) ale nie do tego zmierzam...chodzi mi o to ze tak mu zaufalam ze postanowilam z nim "to" zrobic (bylam wtedy dziewica) i jeszcze po tak krotkim czasie bycia ze soba (bo po tygodniu) wszystko nam sie ukladalo bylo naprawde cudnie <3 cos pieknego ;]ale do czasu ktoregos razu sie poklocilismy o zupelnie nie istotna rzecz po prostu nie powiedzialam mu gdzie bede a dowiedzial sie od kolegi... spotkalismy sie nie przywital sie ze mna ;( potraktowal mnie jak powietrze jak kogos obcego zrobilo mi sie tak smutno że ze łzami w oczach wyszlam... on za mna i z wyjasnieniami ze przeprasza i ze byl glupi.... Wybaczylam ... poszlismy do niego i tam zostalismy... sami w domu... mielismy cala chate tylko dla siebie wiec skorzystalismy z okazji... pękła mam wtedy gumka ;( wszystko bylo by dobrze gdyby nie to ze okres mi sie spozniał miedzy nami coraz bardziej sie psuło nie moglismy sie dogadac... on coraz mniej sie oddzywal ja nie moglam sobie sama z tym poradzic.... gdy tylko dostalam okres postanowilam ze to juz koniec... on nie zaprzeczal.... trudno bylo mi sie z tym pogodzic zastanawialam sie co by bylo gdyby przez ponad tydzien nie moglam siebie z tym poradzic mowil ze mnie nie skrzywdzi nie wylkorzysta a gdy tylko przyszla okazja wykorzystal ja nie mowie ze nie jestem bez winy ale ;( dlaczego tak sie stalo... pozniej przez ponad pol roku nie dawal znakow zycia jak by go nie bylo nie odpisywal na esy i na wiadomosci z gg... jak by o mnie zapomnial jak by mnie nie bylo.. i nagle po tym czasie przypomnial sobie o mnie... jak by nigdy nic.... chcial druga szanse... nie dostal jej... sama nie wiem jak bym chciala zeby bylo... moze gdyby tak cofnac czas ;(... wiem nie mozna a szkoda. najgorsze jest to ze nie umiemo nim zapomniec o tym co bylo... hmm ;( a nie umiem z ty zyc.... prosze o odpowiedz;(



kCM<3 <3 ;*

ksywa24-03-2008 01:17
Zgadzam się z użytkownikiem Hipek1899 w 100%.Nic dodać,nic ująć.

Hipek189923-03-2008 01:44
Nie wolno oceniać Kobiety po ilości partnerów,nie znając Jej oraz nie wiedząc co Nią kierowało.A romantyk sam powinien się leczyć bo ma chyba jakieś kompleksy...

citmen229-12-2007 14:49
Jak będziecie wiedzieli jak mi pomóc to napiszcie na maila :citmen2@wp.pl

Z GÓRY DZIĘKUJE !!!

citmen229-12-2007 14:46
Nie wiem co mam robić! Moja dziewczyna była z chłopakiem 2 lata i on był starszy o jakieś 5 lat. Zna dobrze jej rodziców i ostatnio przyjachał i siedzi u nich dniami i ma mojej dziewczyny numer komurki i wysyła do niej smsy że ją kocha itp. i wiem o tych smsach bo mi pokazuje ale mówi że go już niekocha i go nienawidzi za to żę kiedyś ją skrzywdził. Ale ja myśle że ona nadal coś czuje do niego:( i jestem strasznie zazdrosny:( i codziennie piszą jakieś numery telefonów że chcą się z nią umuwić. Opowiadała mi pare razy jaki on był dla niej i poprostu nienawidze tego typa. Już nasłałem na niego paru typów i żeby samochód mu zniszczyli ale to i tak mi nic nieda;/ Moja dziwczyna mówiła że nigdy z nim nie uprawiała seksu a ja myśle inaczej i nie wiem jak to można sprawdzić inaczej , oprócz pujśćia do lekarza. Żebym sam mógł sprawdzić czy jest dziewicą czy nie. Dajcie mi jakichś rad PLZ
Sory za błędy.

Zuzik8929-10-2007 17:31
Wciąż powtarzam sobie, że ten problem istnieje tylko w mojej głowie i czasem udaje mi się o tym zapomniec... Innym razem mam wręcz obsesyjne myśli ;/ Czy porównuje mnie z innymi? Czy myśli o nich? Czy jest mu ze mną najlepiej ogólnie, i w łóżku... Czy kogoś kiedyś kochał mocniej ode mnie? Dlaczego zachowywał sie tak w przeszłości? Właśnie kończąc na żalu, czasem wręcz wściekłości, że był taki nieodpowiedzialny, głupi, albo bez sensu- czemu nie poczekał na mnie, a przecież wtedy nawet się nie znaliśmy. Chciałabym być tą pierwsza dla niego, nie ukrywam. A przynajmniej pierwszą, z którą kochał się z miłości. A w sumie.. moze wolałabym, zeby wszystkie jego partnerki seksualne byly tez partnerkami zyciowymi :/ Bo miał barwną przeszłość, która mnie czasem przeraża. Gdyby miał lat 30, takie doswiadczenie byloby do wybaczenia, ale 19? ;/ Opowiedział mi dużo, co po części mam mu za złe, bo czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Pierwszy stosunek bez zobowiązań, jako 15latek;/w dodatku z parę lat starszą kobietą, ktora sama mu to zaproponowala, drugi w pierwszym "związku" w IIIkl. GIMNAZJUM, a pozniej w liceum znajomosc, a raczej uklad z kolezanką z klasy. Ktory, jak mowi, tez wyszedl z jej inicjatywy. Twierdzi, ze zaden wolny mlody chlopak nie powiedzialby "nie". Ze wtedy nie myslal o konsekwencjach i o tym, ze kiedy bedzie mial kiedys dziewczyne, bedzie to dla niej problemem. Jestesmy razem od roku, wiem, ze wiąże ze mną poważną przyszlosc, chociaz jestesmy jeszcze mlodzi.. wspomina nawet o slubie. Jesli chodzi o tamte :historie" powtarza, ze był młody i głupi, że nie chce już o tym rozmawiac, bo to nic nie zmieni i nie cofnie czasu. Że teraz ma mnie, tylko ja się liczę, jestem dla niego najwazniejsza. A mając porownanie wie, że jest mu ze mną najlepiej takze w lozku. Dla mnie to jest niesmaczne i wiele stracil w moich oczach po tym, co dowiedzialam sie o jego wczesniejszym zyciu. Może wolalabym nie wiedzieć tego wszystkiego.. Ale z drugiej str., szczerosc to podstawa i widzę przynajmniej, ze mi ufa.. Moze juz się "wyszumiał" i wie, co jest dla niego ważne. Co o tym sądzicie? I w ogole, czy takie doswiadczenia u mlodych chlopakow zdarzaja sie czesto? ;/

Za?amany:(22-06-2007 02:44
Mam cholerny problem :( Byłem z dziewczyną przez prawie rok, ona była moją pierwszą dziewczyną, ja jej pierwszym znaczącym chłopakiem. Bardzo się kochaliśmy. Była wtedy dziewicą, nie uprawialiśmy seksu. Rozstaliśmy się, jednak ja nie potrafiłem o niej zapomnieć, nie mogłem być z inną dziewczyną, nie mogłem nawet uprawiać seksu z inną, bo ją nadal kochałem, ciągle o niej myślałem. Ona po rozstaniu ze mną miała dwóch chłopaków, z jednym była bardzo krótko, ale za to z drugim była ok. dwa lata. Kochała go, uprawiała z nim seks. Teraz wróciliśmy do siebie, rzuciła go dla mnie, bardzo się kochamy. Ona mówi że o nim w ogóle nie myśli, że kocha tylko mnie. Powiedziała mi też że tęskniła za mną będąc z nim, że myślała o mnie, że zawsze mnie kochała, nawet będąc z nim. Kocham ją nad życie i wiem że już nigdy jej nie zostawię. Ale myśl że straciła dziewictwo z tamtym kasztanem (nienawidzę człowieka) mnie dobija, ciągle o tym myślę, nie daje mi to spokoju. W końcu była ze mną, potem z nim, teraz znowu ze mną, ale to on był jej pierwszym, nie ja. Podczas naszego rozstania ona straciła dziewictwo. Ja jestem nadal prawiczkiem, nie potrafiłem być z inną dziewczyną, nawet nie potrafiłem dać szansy innej osobie. Mam do niej trochę żalu że ona z nim spała, kochała go, była z nim, kiedy ja ciągle o niej myślałem i nie mogłem być z inną... :( Zadręczam się też myślą że to wszystko moja wina, że pozwoliłem jej odejść. Jest dla mnie wszystkim, ona też mnie bardzo kocha. Teraz boję się z nią kochać, bo mam ciągle przed oczami jak ona z nim... To mnie dobija, doprowadza do szaleństwa. Chciałbym żeby było wszystko dobrze, ale nie mogę nic poradzić że to mnie dręczy i nie daje spokoju... Jeśli ktoś miał lub ma podobny problem niech napisze, bardzo proszę. Jeśli ktoś może mi coś poradzić niech napisze. To naprawdę doprowadza mnie do szaleństwa... :(

ewelinkaa199114-06-2007 21:08
Ja już jestem z moich chłopakiem od 9 miechów(jest moim pierwszym chłopakiem) serio... oczywiście była jedna historia która nas na jakiś czas rozdzieliła.. ale chyba za bardzo się kochaliśmy, aby dokończyć definitywnie związek. Bardzo go kocham, i mam nadzieję, że on mnie też. Ja jestem zajebiscie zazdrosna o inne laski. Naprawdę! Ale to tylko że mi na nim bardzo zależy i nie chcę go stracić. Czasem gdy mówił o swojej Eks(ja ciągnęłam za język) to miło troszkę przykro chciałam aby, coś mi o niej opowiedział.. ale gdy o niej mówił widziałam, że jemu b. na niej zależało , a ona go zdradziła i tak się skończył ich zwiazek) czasem się boję, że on porównując mnie do niej bardziej wolał ją.. był z nią 3 miesiące.. nie wiem.. on nie mówi otwarcie o swoich uczuciach(co mnie zajebiście irytuje) ale on już taki jest. Mimo wszystko ja jestem troszkę zazdrosna o jego była.. i nie tylko o nią lecz o większość lasek, które do niego zarywają... Sorki, ale to chyba jest naturalne. Jak to ktoś mądry powiedział *NIE MA MIłOSCI BEZ ZAZDROśćI*

nastolatka2255-04-2007 00:32
no wlasnie ja mu ufam... jednak zawsze jest jakies 'ale'. tymbardziej ze on jest wyluzowany, rozrywkowy ale jednoczesnie odpowiedzialny i wydaje mi sie ze duzo dziewczyn na niego leci, a ja zamiast sie cieszyc ze jest wlasnie ze mną to znęcam sie nad naszym związkiem ... :/ chyba rzeczywiscie z nim pogadam

Sit29-03-2007 08:11
do nastolatka225
Zastanawiałem się nad rzeczami tego typu nie jeden raz i szczerze mówiąc wydaje mi się, że to nie jest twoja wina. Moim zdaniem jeśli osoba z którą się jest nawet nie zrobi nic złego i wydaje się być w porządku to czasami mamy wątpliwości, z moich domysłów wynika to z tego jak ta osoba zachowuje się na codzień, jakie wyraża wartości swoim zachowaniem i jaki ma charakter. Bo przecież jedną osobę możemy puścić gdzieś spokojniei bez nerwów, a o druga jesteśmy potwornie zazdrośni pomimo tego. że dotychczas zachowywały się porządnie tj. nie zdradzają, nie ranią itp. Postaraj się z nim porozmawiać i powiedzieć jak się czujesz, powinien to chyba zrozumieć i spróbujcie rozwiązać problem


nastolatka22516-03-2007 15:45
mam problem:/wlasciwie to nie chodzi o zazdrosc o bylą partnerke mojego chlopaka tylko o to ze ja jestem strasznie zazdrosna o kazdą inną glupote.jak sobie mysle ze on wlasnie idzie z kolegami ulicą i wyglupiają sie,byc moze ogladaja za panienkami to mnie szlak trafia.jak pomysle ze wyszedl wieczorem do sklepu to zaraz sobie wyobrazam ze pewnie spotkal jakas dziewczyne czy cos...kazdy sms,kazdy jego telefon,rozmowa z kolezanka czy cokolwiek...o wszystko jestem okropnie zazdrosna:/ staram sie opanowac i nie okazywac tego ale po prostu nie moge.jestesmy juz dosc dlugo i bardzo mi zalezy na tym zwiazku,jemu tez ale obawiam sie ze przeze mnie moze to wszystko sie popsuc bo sama wiem ze staje sie to nie do wytrzymania:( BLAGAM niech ktos mi podpowie jak wyleczyc sie z chorobliwej zazdrosci bo ja juz nie moge..:( (dodam ze on nigdy mnie nie zdradzil i w sumie nie mam powodow zeby mu nie ufac; i na poczatku naszego zwiazku tak sie nie zachowywalam..dopiero od paru miesiecy tak robie) BARDZO PROSZE O POMOC :(

adrian 30315-02-2007 00:32
pps..
WYBACZCIE KARYGODNĄ ORTOGRAFIĘ I INTERPUNKCJĘ =)

adrian 30315-02-2007 00:24
jeszcze jedno do
Romantyk...
Jak mniemam ty pewnie nie lubisz kontaktu z piękną kobietą, nie szukasz przyjemności i chciał byś mieć tylko 1 partnerkę w życiu. Po nocach nie marzysz pewnie pieknych paniach, Ale no tak zapomniałem przecież chłopu wolno być z wieloma kobietami to jest wtedy "gość" ale kobieta już wtedy jest "idiotka". ps. smutna prawda ale nawet jesli bardzo kochamy naszą pierwszą miłość to ciężko jest to utrzymać. Zawsze pojawia się ta myśl -może jeszcze poszukać?, lub jak by mi było z inna?- ja już nie chce takich pytań zadawać dlatego bombarduje was moimi komentarzami bo się boje że ją strace.

adrian 30315-02-2007 00:16
Do kempa753...
Sam bym tego nigdy nie zrobił i pewnie powiecie, że jestem podły. bo to przwda to co powiem jest podłe. Masz 2 wyjścia pogadaj z fachowcem takim jak pani Anna Lissewska. Lub mam nadzieje, że jednak mnie nie posłuchasz, idz do łóżka z inną tylko raz bez zobowiązań. Wiem, że czujesz się zdradzony, oszukany. Wiedz też, że sie mylisz ona nie chciała cie stracić i kiedy stwierdziła że wasz związek jest dojrzały to ci powie. Pomyśl jak ją to musiało boleć, poprostu bała się że cie straci. Wracając do zdrady, może kiedy poczujesz że zrobiłeś jej coś gorszego niż ona tobie to ci przejdzie i przestaniesz czuć się skrzywdzony. ps.. mam nadzieje, że się wam ułoży =) pamiętajcie jedziemy na tym samym wózku=) pozdrawiam

adrian 30315-02-2007 00:05
Kochani znalazłem tą stronę w poszukiwaniu pomocy. Już po przeczytaniu tematu i waszych postów robi się lżej na sercu. Po piewsze nie jesteśmy sami. Po 2 musimy dostrzec to że to my mamy problem. I po 3 nasi ukochani nie są winni mimo, że czasem wrecz ich za to nienawidzimy. Mam 22 lata i moja 2 połowa jest 4 kobietą z jaką spałem. ona ma 21 i zanim skończyła 20 i ją poznałem miała już 8 partnerów. jest mi trudno mimo, że nie była moją pierwszą. Często dochodzi do mnie, że gdybym ze swoją pierwszą kobieta nie był 4 lata to prowadząc takie życie jakie prowadziłem też już bym dobił do około 10 partnerek. Winie ją za to, że szukała miłości i ciepła i nie oszukujmy się skesu też bo lubimy go ikiedy my go uprawiamy to jest ok ale nasi ukochani byli głupi i rozpustni, watwi lub tani. To niesprawiedliwe z naszej strony i wierzcie mi choć to pisze to w głebi duszy widze każdego z nich jak ja pieści. Co gorsza moja sytuacja się skomplikowała bo wiem, że mając niecałe 19 lat była z 45 letnim meżczyzną. Tak naprawde doszło do mnie, że cała reszta to mały problem kiedy myśle o jej poprzednich meżczyznach to widze oczami duszy dwoje młodych kochających się ludzi. A kiedy myśle o nim widze starca (oczywiście moja wyobrażnia przesadza) i mała dziewczynke którą on bierze bo Przepraszam (żona mu nie daje). A prawda jest taka, że moja ukochana była bardzo krótko trzymana w domu jest nieśmiała i mimo tego że jest inteligętna, urocza, zabawna i przepiekna to nie maiła wiary w swoją wartość. I jak sama mówi zadawała się z byle kim kto tylko okazał jej zainteresowanie i odrobine oszukiwanej miłości podszytej tylko pragnieniem seksu. a ten 45 latek odsyłam do tematu o starszych partnerach dokładnie taka sytuacja. Kocham ją i widze jak przy mnie rozwija skrzydła i staje się łabędziem i jestem z niej taki dumny. Mimo to czesto ją ranie bo to boli tak jak mowiliście

nastka151-02-2007 22:32
Ja też mam problem... Jestem dziewicą i mam chłopaka, który niestety już nie jest prawiczkiem... Zawsze zżera mnie zazdrość kiedy mówi, że kiedyś tam z tą i tą:( To jest naprawde okropne i rozumiem dziewczyny w podobnym przypadku:)

Wojtek91919122-01-2007 10:59
Przyjacielu, szczerze Cie rozumiem. W sumie nie bylem w takiej sytuacji, i nie radze Ci tego, ale mysle ze ja ją bym olał, zyje w swoim swiecie, w ktorym moja pierwsza musi byc ta dla ktorej ja jestem pierwszym. Nie rob tego co ja bym moze zrobil, bo nigdy nie znalazlem sie w takiej sytuacji.
Ale powiedz jej ze uczynila Ci krzywde, ze Cie to boli i ze sie zawiodles, bo chyba wlasnie to czujesz.

nastolatka_1629-12-2006 20:01
no fakt, uważam, że kochająca się para nie powinna miec przed sobą żadnych tajemnic, ale postaw się w jej sytuacji, na pewno bała się ci powiedziec, bo jak powszechnie wiadomo faceci lubią rozdziewiczac:) Ale zastanówmy się przez chwilę, rozmawialiście o tym wcześniej, ona cię okłamała, czy tylko zataiła prawdę?

Dzikaa24-12-2006 12:57
hmm no ale w sumie mogla Ci to na poczatku powiedziec a nie teraz...bo mysle ze źle zrobila...informując Cie o tym po 2 latach zwiazku...

kempa7537-12-2006 20:49
Ja jeszcze parę dni temu myślałem ludzie to mają problemy mnie sie to na szczęście nie tyczy. teraz niestety też mam ten problem. Po prawie 2 latach razem moja dziewczyna zdecydowała mi się przyznać że nie byłem tym 1szym:( ja swój pierwszy raz przeżyłem z nią. Czasami jak mi jest smutno jak przypomni mi sie o tym,wyobrażam sobie sceny(i to copowiedziała że było jej przyjemnie) ZŻERA! od środka niektórym to jest naprawde ciężko zaakceptować bynajmniej mi:( żyłem w nieświadomości że przeżyłem swój pierwszy raz z dziewczyna którą kocham i która też przeżyła swój 1raz ze mną, sądziłem że wszystkiego uczyliśmy się wspólnie,niestety uczyłem sie tylko ja.... Kocham ją bardzo i staram się do tego nie wracać, i ją zrozumieć, a jak nierozumiem to się do by ją zrozumieć przymuszam bo niechce na nią wyzywać...

Romantyk27-08-2006 11:28
Jak można napisać że problem "zazdrosc o byłego partnera" jest głupi i zżera od środka!! To jest najwazniejszy problem i jakze wazny do rozwiązania tylko niestety zeby go rozwiazac i pomoc takim osobom potrzeba zrozumienia je przez inne. A konkretniej do tego problemu przyczyniają sie idiotki ktore mialy 10 facetow kotre dają sie lizac kazdemu zboczencowi to jest chore!! jak mozna w wieku 13 lat miec juz chlopakow kilka i robic rozne rzeczy!! Takie dzieci trzeba leczyć!! A To wszystko wina rodzicow ktorzy w mlodosci pewnie robili to samo a tera mają to wszytsko w dupie to jest chore ale niesteyy jedna osoba nie zmieni tylu bezmozgowcow smutne :(

NiK9-07-2006 23:32
Ja mam 20 lat i jestem takiego zdania: Miłość jest piękna, a seks jest dodatkiem do miłości, który upiększa ludziom życie, ale dopiero w małżeństwie. Ja nie rozumiem ludzi, którzy zbliżają się do siebie, a potem zakładają nowy związek z kimś innym. Dla mnie po prostu jest to rzecz ochydna. Może ktoś myśli, że jestem niedojrzały, ale sądząc po tym, co się dzieje w małżeństwach bazując na życiu innych lub choćby z wypowiedzi na tym forum, niech ktoś zaprzeczy, że mam rację. Już ja wiem swoje, wiem, że jest to najlepsze i tego się trzymam. Miałem dziewczyny i w tych związkach nawet nie myśleliśmy o zbliżeniu. To były piękne związki. Dla mnie seks istnieje tylko w małżeństwie i tego samego wymagam od partnerki, której właśnie szukam. Każdy kogoś chyba miał i uważam, że takie życie w czystości jest najlepsze. Potem związki się rozpadają, jest przejście w inne związki i jest zawód, rozczarowanie itp. TO MA BYĆ MAŁŻEŃSTWO?? Dla mnie bycie teraz (przed ślubem) z parnerami jest po to, aby poszukać sobie partnera na całe życie. To taka faza powiedzmy. Kiedyś spotkamy tą jedyną osobę i to dla niej będziemy chcięli żyć. Po co marnować cnotę na kogoś innego?? Miłość zawsze była, jest i będzie tylko JEDNA w życiu. I to na nią warto czekać. Ja nie rozumiem innych ludzi, jak tak można. Ja sam chce poczekać do ślubu, na tą jedyną. Po prostu ludzie przeżywając to z jednym partnerem na całe życie sprawiają ogromną (prawdziwą, a nie pozarną) przyjemność nie tylko partnerowi, ale również sobie i także dla samych siebie poczekajmy na tego jednego partnera, albo później będziemy tego żałować. Zawsze tak jest!!! Ja np. nie mógłbym być z kobietą, która była z kimś innym. Nie wyobrażam sobie tego. Dla mnie właśnie zbliżanie się do siebie w jakiś przelotnych związkach jest niedojrzałe. Potem związki się rozpadają... Małżeństwo z miłości nie. Ja sobie postanowiłem, że ta jedyna będzie dla mnie pierwsza i będzie i tego samego wymagam od niej. A zdania na pewno nie zmienię, bo wiem, że tak jest dobrze i już. Róbmy to nie tylko dla siebie, lecz również dla partnerów, którzy z nami by stracili cnotę. Przecież jesteśmy za nich odpowiedziałni!! Potem osoby, które kochaliśmy będą żałować tego, że stracili cnotę i to przez nas! Tak nie mnoże być! Ja kochałem bardzo kilka dziewczyn, raz szczęśliwie, raz nie. Nie myślałem o seksie z żadną z nich i z wzajemnością. Życie bez seksu w takich związkach jest przecież dowodem miłości, bo związek nie opiera się na seksie. Myślę sobie, całe życie przede mną i nie będę marnował tak istotnej i pięknej w nim rzeczy!! Każdemu polecam! Nawet teraz jest to fajne uczucie, postanowić sobie tak i tak żyć, a co dopiero w małżeństwie:) Pozdrawiam!

Sit16-05-2006 17:35
Niestety również mam z tym problem :( lecz przez tą "przeszłość" którą posiada moja dziewczyna i sposób w jaki mi ją przekazała straciłem do niej masę zaufania i zaczęło mnie to załamywać. Rzeczywiscie chciałbym być pierwszym. Wiedzieć że wszystko co partnerka ze mną przeżywa jest dla niej tak samo ekscytujące jak dla mnie, a nie jest kolejnym doświadczeniem z kolejnym mężczyzną. Partnerka powiedziała mi że dziewictwo straciła ze mną, ale myśląc o tym co przeżywała z byłymi partnerami robi mi się bardzo przykro. Czasami zastanawiam się czy ona jeszcze o nim myśli, wspomina i nie potrafię sobie z tym poradzić. Przykre jest dla mnie też to co zostało poruszone w artykule. Temat wielkości penisa, być może brzmi dziecinnie ale to dosyć poważny problem. Z początku dowiedziałem się od niej dziewczyny że jej były partner "miał dużego" i sposób w jaki ona to mówiła... od razu było widać jak bardzo jej się to podobało. Wydaje mi się że chciała mi tym wszystkim zaimponować lecz zamiast tego powstały same problemy. Ciężko mi jest z tym sobie poradzić i problem bycia którymś/ąś z kolej wcale nie jest takie jak w artukule zostało opisane. Wszystko zależy od konkretnej sytuacji. Nie uważam, że wszyscy inni są źli a ja mam rację bo zapewne też można mi coś zarzucić lecz analizując moją sytuację w sposób obiektywny uważam że byli partnerzy mogą wzbudzać przykrość, smutek a nawet nienawiść.

kalama16-05-2006 15:09
jestem zazdrosna o byłą mojego ukachanego. nie o to że moze ją kocha czy coś bo jestem pewna że nic go z nią nie łaczy. Tylko jak sobie pomyśle że on ją całował, pieścił i sie z nią kochał to robi mi sie tak jakos bolesnie na duszy :( i ja nie jestem gotowa by sie mu oddac i toleruje to ale jak sobie pomyśle o tej byłej to coś mnie ściska w środku :(

Vauna6-02-2006 18:50
Ooo... Tak popieram w 100%! Ja uczę się panować nad wlasną zazdrością,to okropnie trudne ale jakos daje sobie narazie rade... Wlasnie chodzi o ta zazdrosc o BYŁĄ. Strach przed tym "że on może mnie z nią porównywać", że kochając się ze mną może mu się coś przypomnieć,bo np."ona zrobila taką samą minę"albo coś w tym stylu... Poza tym czuję się...dziwnie nieporadna kiedy myślę że on z kimś kiedyś...Ale uczę się nad tym panować i o tym szczerze rozmawiać. A takie szczere rozmowy podnoszą na duchu,no bo wkońcu on jednak jest ze mną a nie z żadną ze swoich byłych więc raczej nie były tak "tragicznie" lepsze ode mnie.... :)

KariQ29-01-2006 15:59
Wiesz szczerze mówiac artykoł...jest dobry,Duzo w nim racji.Ale na pocztku odrazu przyciaga liczba przez Ciebie napisanych artykołów;o a do tego .. naparwde z dobrymi radami;) pozdrowienia

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...